Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baza recenzji Syndykatu ZwB. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baza recenzji Syndykatu ZwB. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 marca 2017

Dom czwarty - Katarzyna Puzyńska

Dom czwarty, Katarzyna Puzyńska
wydawnictwo: Prószyński i S-ka, stron 576

Uwielbiam książki Katarzyny Puzyńskiej. W jej powieściach podoba mi się to, w jaki sposób kreuje swoich bohaterów, do których zdążyłam się przywiązać i z zainteresowaniem śledzę ich dalsze losy (kto by przypuszczał, że ten grzeczny Daniel tak zacznie rozrabiać). Postaci są bowiem barwne, wiarygodne i o zróżnicowanych charakterach, a tło psychologiczne dopracowane. Różnego rodzaju powiązania, przemilczane sprawy i tajemnice (zwłaszcza te z przeszłości dadzą nieźle popalić!) potrafią wprowadzić nie lada zamęt w pozornie spokojnym życiu bohaterów, a splot wydarzeń często w zastraszającym tempie zmierza do gigantycznej katastrofy. I nie inaczej było w Domie czwartym, czyli siódmej części serii o policjantach z Lipowa.

Co tym razem przyszykowała dla nas Katarzyna Puzyńska? Otóż wszystko to, co powinno być w dobrej i wciągającej powieści kryminalnej. Na pierwszym planie mamy zatem sprawę morderstwa, która wcale nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wszystkim wydawać. Co z tego, że zabójca już odsiaduje wyrok. Ewidentnie jest coś nie tak! Do wspomnianej zbrodni dochodzi podejrzane zniknięcie chyba najbardziej nietuzinkowej i wyrazistej bohaterki wykreowanej przez autorkę. Ponadto początkowo nieformalne śledztwo szybko się rozrasta i dotyka małej społeczności oraz spraw, które w przeszłości zostały skrzętnie zamiecione pod dywan. Dzieje się dużo, liczne powiązania dają do myślenia, niektóre sytuacje są mocno zastanawiające, a każdy z bohaterów ma coś do ukrycia.

Intryga kryminalna jest precyzyjnie nakreślona, gdzie poszczególne elementy z czasem zgrabnie się zazębiają, prowadząc do zaskakującego finału. I to właśnie lubię w książkach Puzyńskiej. Tu nic nie dzieje się bez przyczyny, a wszystko się ze sobą wiąże w mniej lub bardziej oczekiwany sposób. Relacje między poszczególnymi postaciami są złożone i zawsze sprawia mi dużą frajdę obserwowanie, jak wszystkie zależności składają się na niebanalną historię o ludziach i ich problemach, marzeniach, przywarach i konsekwencjach podejmowanych przez nich decyzji pod wpływem silnych emocji. Autorka bardzo sugestywnie prezentuje ten psychologiczny aspekt. Każde słowo, gest bohaterów albo nawet to, co nie zostało powiedziane może mieć znaczenie albo być wskazówką do rozwiązania zagadki. A w Domie czwartym różnego rodzaju łamigłówek i śmierci w podejrzanych okolicznościach nie brakuje. Tajemnice z przeszłości po raz kolejny dają o sobie znać, a odkrywanie niektórych sekretów może się komuś nie spodobać.

Dom czwarty czytało mi się bardzo dobrze – lekkie pióro autorki i wciągająca historia z ciekawą zagadką i dopieszczoną w każdym szczególe kreacją bohaterów gwarantuje zajmującą lekturę. Z niecierpliwością czekam na kolejną część, ta seria uzależnia. Serdecznie polecam powieści kryminalne Katarzyny Puzyńskiej.

piątek, 5 sierpnia 2016

Łaskun - Katarzyna Puzyńska

Łaskun, Katarzyna Puzyńska
wydawnictwo: Prószyński i S-ka, stron 832

Finał poprzedniego tomu serii o policjantach z Lipowa autorstwa Katarzyny Puzyńskiej był zapowiedzią sporych zmian w życiu poszczególnych postaci. Sprawa podwójnego morderstwa została rozwiązana, jednak wraz z zakończeniem trudnego śledztwa bohaterowie musieli zmierzyć się z dość niespodziewanymi skutkami i stawić czoła konsekwencjom podjętych decyzji. Bardzo byłam ciekawa, w jakim kierunku potoczy się ten aspekt obyczajowy, więc szybko sięgnęłam po Łaskuna, czyli szóstą część cyklu.

Jedną ze zmian jest nowa pozycja Daniela Podgórskiego, który przeniósł się do policji kryminalnej w Brodnicy, a taką decyzję podjął z powodu sporych zawirowań w prywatnym życiu. Jednak to nie oznacza, że przestał współpracować ze swoimi kolegami z komisariatu w Lipowie, ponieważ spotkali się przy okazji śledztwa w sprawie śmierci emerytowanego sędziego Jaworskiego. Inscenizacja w domu zamordowanego była makabryczna. Na łóżku leżały rozczłonkowane zwłoki więcej niż jednej osoby ubrane w suknię z upiornym makijażem na twarzy. Na miejscu zbrodni znaleziono dowód obciążający Daniela, a zidentyfikowanie drugiej ofiary jeszcze bardziej go pogrążyło. 

Postać Daniela Podgórskiego dość mocno ewaluowała. Dotychczas miał w miarę uporządkowane życie, a nagle wszystko wywróciło się do góry nogami, a on sam bardzo się pogubił. Zaczął zaglądać do kieliszka, stał się częstym gościem klubu ze striptizem, a jego relacje z przyjaciółmi mocno się oziębiły. Na domiar złego teraz jest głównym podejrzanym o morderstwo! Sytuacji nie poprawił fakt, że wziął nogi za pas i uciekł. Wszystko wygląda na to, że Daniel ma coś na sumieniu. Czy człowiek może aż tak się zmienić, czy ktoś umiejętnie wrabia policjanta? Ten wątek bardzo podkręcił fabułę, utrzymując mnie cały czas w napięciu i zniecierpliwieniu, co będzie dalej. Z zainteresowaniem śledziłam rozwój akcji, zastanawiając się, gdzie ta historia znajdzie swój finał. A autorka potrafi zaskakiwać, bo cała sprawa robi się coraz bardziej zagmatwana i złożona. I nie możemy zapomnieć o komisarz Kopp, u której również sporo się zmieniło, ponieważ poprzednie śledztwo i na niej odcisnęło piętno, ona też wystąpiła w nowej dla siebie roli.

Łaskun to kolejny niesamowicie udany tom i mimo swojej objętości książkę czyta się błyskawicznie i chce się jeszcze więcej. Twórczość Katarzyny Puzyńskiej przekonuje mnie w każdym aspekcie, począwszy od wiarygodnej kreacji bohaterów, przez dopracowaną intrygę kryminalną, a kończąc na wciągającym wątku obyczajowym. Ta seria stała się jedną z moich ulubionych i już nie mogę się doczekać, kiedy pojawi się kolejny tom, bo końcówka Łaskuna była dość zagadkowa. Serdecznie polecam!

niedziela, 31 lipca 2016

Utopce - Katarzyna Puzyńska

Utopce, Katarzyna Puzyńska
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
stron: 598

Moja kryminalna przygoda w Lipowie trwa w najlepsze. Seria autorstwa Katarzyny Puzyńskiej niesamowicie przypadła mi do gustu dzięki klimatycznemu miejscu i ciekawie skonstruowanej intrydze, autorce za każdym razem udaje się mnie zaskoczyć rozwiązaniem zagadki. I oczywiście to bohaterowie w największym stopniu sprawiają, że z chęcią i dużym zainteresowaniem sięgam po każdą kolejną część. Postaci wykreowane przez pisarkę są jak żywe, a ja wsiąknęłam w tę lipowską społeczność, obserwując i poznając wszelkie powiązania, złożone relacje, małe radości, dramaty i tajemnice, których też nie brakuje. Bo każdy ma swojego trupa w szafie.

I nie inaczej ma się rzecz z komendantem Czajkowskim, któremu pewna nierozwiązana sprawa z przeszłości nie daje spokoju. Trzydzieści lat temu zginęły dwie osoby, jednak nigdy nie odnaleziono ciał. Na miejscu zbrodni pozostały tylko zakrwawione ubrania i podejrzane ślady zębów na drewnianej altanie. Wieść gminna niesie, że to sprawka wampira. Czy w 1984 r. zrobiono wszystko, aby złapać prawdziwego mordercę? A może pewne aspekty nie zostały należycie dopilnowane? Ówczesne dochodzenie milicji pozostawia wiele do życzenia. Zapomniana sprawa trafia w ręce Daniela Podgórskiego, Emilii Strzałkowskiej i Klementyny Kopp, to trio zaczyna prowadzić nieoficjalne śledztwo. A w efekcie budzą się potwory, które od dawna drzemały w ukryciu.

Tym razem na chwilę opuścimy Lipowo i wybierzemy się w niedaleką podróż do położonej w pobliżu wsi Utopce. Miejsce sprawia wrażenie nawiedzonego, zwłaszcza w pochmurny i ponury dzień, kiedy to aura sprzyja pracującej wyobraźni i nawet sękate drzewa sprawiają makabryczne i niebezpieczne wrażenie. A już wyjątkowym kolorytem jest przekonanie mieszkańców o krwiożerczym upiorze, którego szczątki pochowano poza granicami cmentarza pod metalową płytą. W ten obrazek idealnie wpasowuje się niewyjaśniona sprawa podwójnego morderstwa sprzed lat. Rzeczywistość została opisana bardzo plastycznie, autorce udało się stworzyć duszną i momentami niepokojącą atmosferę, a Utopce bez wątpienia mają swój klimat, jakby faktycznie jakieś nadprzyrodzone moce zawładnęły tym miejscem.

Akcja została poprowadzona na dwóch płaszczyznach czasowych. Teraźniejsze śledztwo toczy się swoim rytmem, policjanci badają tropy, szukają śladów i prowadzą nieoficjalne przesłuchania, próbując odkryć to, co umknęło śledczym trzydzieści lat temu. A dzięki licznym retrospekcjom mamy wgląd w życie bohaterów, w tym również ofiar, na kilka dni przed morderstwem. Autorka skrupulatnie kreśli sylwetki postaci powiązanych ze sprawą, a my możemy poznać możliwe motywy zbrodni. Kto z gromadki podejrzanych jest winny? Nie jest łatwo rozszyfrować intrygę. Oprócz wątku kryminalny, bardzo ciekawy jest również aspekt obyczajowy, bo u naszej dobrze znanej ekipy policjantów dużo się zmienia, nie zabrakło dozy szaleństwa i decyzji podjętych pod wpływem chwili. Bardzo jestem ciekawa, jak potoczą się ich losy w kolejnym tomie. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej serii, to koniecznie dajcie się namówić i poznajcie twórczość Puzyńskiej.

poniedziałek, 18 lipca 2016

Drugi przekręt Natalii - Olga Rudnicka

Drugi przekręt Natalii
Olga Rudnicka

wydawnictwo: Prószyński i S-ka, stron: 496

Drugi przekręt Natalii to kolejna historia kryminalna z siostrami Sucharskimi w roli głównej, które już miałam okazję poznać. Pierwsza część bardzo przypadła mi do gustu za sprawą dużej dawki humoru, komizmu sytuacyjnego i wciągającej fabuły. Z chęcią spotkałam się ponownie z tą barwną i temperamentną gromadką bohaterek, w towarzystwie których nuda nikomu nie grozi.  

Tytułowe Natalie poznały się dwa lata temu i od tamtej pory mieszkają wspólnie w odziedziczonym po ojcu domu. Pięć kobiet o tym samym imieniu i nazwisku, lecz o całkowicie różnych charakterach, znalazły wspólny język i siostrzana więź stała się o wiele silniejsza niż można się było tego początkowo spodziewać. Mają swoje zasady i małe dziwactwa, potrafią z błahostki zrobić gigantyczną awanturę, a w domu często panuje chaos, ale żyje im się całkiem wygodnie. Do czasu! Kiedy w mieszkaniu pana Janusza, ich dobrego znajomego, zostają znalezione zwłoki, a starszy pan znika bez śladu i wszystko wskazuje na to, że również został zamordowany, siostry Sucharskie postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce.

Zaczyna się istną makabrą. Znaleziono trupa i to bez głowy, która najprawdopodobniej eksplodowała, bo jej resztki można znaleźć w całym pokoju. Rozbryzgi krwi na meblach, kawałki mózgu na suficie, szczątki włosów na ścianach. Okropieństwo. Do tego trzeba dodać bohaterki, które zwłaszcza gdy są w komplecie, można je przyrównać do najgorszego kataklizmu. Często działają bez zastanowienia, kombinują i kłamią na potęgę, wpadają na szalone pomysły i skrupulatnie je realizują, lecz mają swój siostrzany kodeks, którego honorowo przestrzegają. Trudno za nimi nadążyć, a dłuższe przebywanie w ich towarzystwie może skutkować niekontrolowanymi wybuchami śmiechu. Prawdziwy armagedon. Sporo wrażeń dostarczy jeszcze wątek zaginionych brylantów i mafijne porachunki. Jedno jest pewne, dzieje się dużo.

Dobrze się bawię, czytając o poczynaniach Sucharskich. Ten kwintet sióstr ze swoimi ciętymi ripostami, zwariowanymi pomysłami i zróżnicowaną mieszanką charakterów jest nie do podrobienia. Bardzo mi się podoba właśnie taki zamysł autorki na kreację bohaterek i czytając Drugi przekręt Natalii z ciekawością obserwowałam, jakie zmiany zaszły w ich życiu. A tam gdzie jest pięć kobiet, tam są sukcesy zawodowe, rozstania i powroty, miłosne porywy i przezabawne utarczki słowne. Wątek kryminalny został zgrabnie poprowadzony, akcja nie stoi w miejscu i zagadka bezgłowego trupa czeka na rozwiązanie. Jest sporo zamieszania i dużo śmiechu. Drugi przekręt Natalii to lekki i zabawny kryminał, który serdecznie polecam.

poniedziałek, 11 lipca 2016

Z jednym wyjątkiem - Katarzyna Puzyńska

Z jednym wyjątkiem
Katarzyna Puzyńska
wydawnictwo: Prószyński i S-ka, stron: 743

Niedawno pisałam o trzecim tomie kryminalnej serii autorstwa Katarzyny Puzyńskiej, który był niesamowicie udaną lekturą, a rzeczywistość wykreowana przez pisarkę wciągnęła mnie bez reszty. Dzisiaj przyszedł czas na część czwartą, która okazała się równie interesująca, a bohaterowie Lipowa stali mi się jeszcze bliżsi i już się nie mogę doczekać, kiedy ponownie się z nimi spotkam.

Tym razem lipowscy policjanci muszą rozwikłać tajemnicę śmierci Małgorzaty Głuszyńskiej. Początkowo uważano to za zgon z przyczyn naturalnych, bo denatka była już dość leciwa, ale jak się później okazało ktoś pomógł kobiecie przenieść się na tamten świat. Co ciekawe, morderca wytatuował na jej ciele mało czytelny napis, który przez długi czas był zagadką dla ekipy śledczej. Dopiero później odkryto jego znaczenie, ale morderca nadal pozostał nieuchwytny. Na jaw zaczęły jednak wychodzić fakty z życia Głuszyńskiej, o której parę osób nie wypowiadało się zbyt pochlebnie. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy odnaleziono kolejne zwłoki.

Autorka umiejętnie kreśli sylwetki swoich bohaterów, poświęcając im sporo czasu i uwagi. Bardzo doceniam ten aspekt obyczajowy, który jest mocno rozbudowany. Postaci są autentyczne w swoim postępowaniu i emocjach, a tych jest cały przekrój. Ludzie kochają i nienawidzą, oszukują i kombinują, mają obawy i próbują zmierzyć się z problemami dnia codziennego. Autorce udało się zaangażować mnie w życie społeczności Lipowa i z zaciekawieniem śledziłam poczynania bohaterów zarówno tych już dobrze znanych, jak i postaci nowych na scenie. Podoba mi się, w jaki sposób Puzyńska kreśli sieć powiązań między osobami zamieszanymi w śledztwo, wielu ludzi ma związek ze sprawą, a motywów też nie brakuje. Dzięki licznym rozmowom, nowym tropom i odkrytym zależnościom możemy próbować odgadnąć, kto dokonał zbrodni. 

Bardzo byłam ciekawa, jak pisarka połączy współczesną zbrodnię z krótkimi retrospekcjami, które opisywały życie słynnego szachisty. Początkowo zupełnie nie widziałam związku między lipowskim morderstwem, a historią sprzed ponad stu sześćdziesięciu lat. Nic jednak nie dzieje się bez powodu. Intryga jest naprawdę ciekawie skonstruowana i powieść od samego początku trzymała mnie w napięciu. I jak już wspomniałam, ogromnie przypadły mi do gustu kompleksowe portrety psychologiczne bohaterów oraz dopracowane w najdrobniejszym szczególe tło obyczajowe i wnikliwy kontekst społeczny. Z jednym wyjątkiem to kolejny zajmujący i świetnie napisany tom o policjantach z Lipowa. Wkręciłam się w tę serię i już czeka na mnie kolejna część, a Was gorąco zachęcam do sięgnięcia po książki Katarzyny Puzyńskiej.

czwartek, 9 czerwca 2016

Trzydziesta pierwsza - Katarzyna Puzyńska

Trzydziesta pierwsza
Katarzyna Puzyńska

wydawnictwo: Prószyński i S-ka, stron: 560

Lipowo to mała mieścina, gdzie wszyscy się znają. Dni mijają swoim ustalonym rytmem, plotki lubią się szerzyć lotem błyskawicy, a społeczność to dość wielobarwna i zróżnicowana ferajna. I rzecz jasna nie brakuje tu sekretów, antagonizmów i różnego rodzaju powiązań, które mamy okazję odkrywać podczas lektury. Katarzyna Puzyńska po raz trzeci zaprasza nas do Lipowa, które tylko pozornie może wydawać się spokojnym miejscem. A z pewnością nie można tutaj narzekać na nudę, bo dzieje się dużo. Przeszłość bezlitośnie o sobie przypomina, budząc przykre wspomnienia i wprowadzając zamęt.

Do Lipowa przyjeżdża Jerzy Grala, który ma zamiar prowadzić badania na temat sekty, która miała tu swoją siedzibę lata temu. Co ciekawe, członkowie owej sekty popełnili zbiorowe samobójstwo. Gdy Grala zbiera materiały do swojej rozprawy naukowej, do miasta po pobycie w więzieniu wraca Tytus Weiss. Mężczyzna odsiadywał wyrok za podpalenie domu, w którego pożarze zginęły cztery osoby. Z pewnością nie jest mile widziany w Lipowie i na każdym kroku spotyka się z przejawami nienawiści. Zwłaszcza dla miastowych policjantów powrót podpalacza jest nie do zniesienia, ponieważ w pożarze przed piętnastoma laty życie stracili ich ojcowie. A gdy pewnego wieczoru na dzień przed Wigilią dochodzi do podobnej tragedii, Weiss staje się pierwszym podejrzanym. 

Trzydziesta pierwsza to moje drugie spotkanie z mieszkańcami Lipowa i z ciekawością wróciłam do tego miasteczka. Autorka świetnie wykreowała swoich bohaterów, są to osoby z krwi i kości ze swoimi przywarami, słabościami i marzeniami. Niektórzy mają grzeszki na sumieniu, inni nie spełniają oczekiwań, a są również tacy, którzy próbują się zmierzyć z konsekwencji niewłaściwych decyzji. Poznajmy ich w rozmaitych sytuacjach, którym towarzyszą różne emocje. Postaci są wiarygodne i stronie psychologicznej nic nie można zarzucić. Puzyńska bardzo ciekawie opisała mentalność społeczności w małych miasteczkach i potrafiła zainteresować losami swoich bohaterów, a każdy z nich ma swoją historię. Poza tym gdy dochodzi do zbrodni, trzeba wytypować mordercę, a jest nim na pewno ktoś, kogo już zdążyliśmy dobrze poznać. 

Z dużym zainteresowaniem śledziłam wątek kryminalny, ponieważ podejrzanych zrobił się całkiem spory krąg, kilka osób miało motyw i sposobność do popełnienia zbrodni. Autorka podrzuca nam różne tropy, mnożą się domysły i możliwe rozwiązania. Niełatwo wytypować sprawcę, pozostał on dla mnie zagadką do samego końca. Podobało mi się to, że akcja rozgrywała się na dwóch płaszczyznach. Pojawia się ciekawy motyw sekty i zbiorowego samobójstwa oraz znalezionych kości, a z drugiej strony wątek tragicznego pożaru i bieżąca sprawa podpalenia. Wydarzenia z przeszłości kładą się cieniem na życie wielu bohaterów, a wraz z toczącym się dochodzeniem na jaw wychodzą pewne wcześniejsze przemilczenia i niedomówienia, co też nie ułatwia już i tak nieźle zagmatwanego śledztwa. Wszystko z czasem zgrabnie się łączy i ostateczne rozwiązanie zagadki jest dość zaskakujące.

Trzydziesta pierwsza Katarzyny Puzyńskiej to bardzo wciągający kryminał z barwną plejadą bohaterów i ciekawie skonstruowaną intrygą kryminalną. Autorka potrafi utrzymać napięcie i zaskoczyć rozwojem akcji. Powieść czytało mi się znakomicie i książkę serdecznie polecam. Już rozglądam się za kolejnym tomem, bo styl Puzyńskiej przypadł mi do gustu, poza tym zdążyłam się przywiązać do bohaterów. Sięgnijcie po tę serię kryminalną i poznajcie blaski i cienie Lipowa. Warto!            

czwartek, 26 maja 2016

Zbrodnia w szkarłacie - Katarzyna Kwiatkowska

Zbrodnia w szkarłacie
Katarzyna Kwiatkowska

wydawnictwo: Znak, stron: 393

Zbrodnia w szkarłacie to czwarta część o detektywie-amatorze Janie Morawskim i zarazem jedna z siedmiu książek, która ma szansę zdobyć tegoroczną Nagrodę Wielkiego Kalibru. Bardzo jestem ciekawa wszystkich nominowanych powieści, więc gdy tylko nadarzyła się okazja, z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po kryminał autorstwa Katarzyny Kwiatkowskiej. Co mnie jeszcze skutecznie przyciągnęło do tej książki, to miejsce akcji, czyli podpoznańskie Jeziory, do których mam o tak zwany rzut beretem. I bardzo się cieszę, że odkryłam twórczość autorki, bo to była bardzo udana lektura i z chęcią poznam wcześniejsze części tej kryminalnej serii. 

Ale póki co wróćmy do Jezior, gdzie dużo się dzieje. Przede wszystkim trwają przygotowania do ślubu panny Heleny, jednak cała ceremonia staje pod wielkim znakiem zapytania. A powodów jest kilka. Brak posagu, bo skarb dziadka nadal nie został odnaleziony. Jan Morawski podjął się rozwiązania zagadki, gdzie zmyślny i dowcipny staruszek ukrył spadek, jednak ta chwila triumfu nie nadchodzi. Skarbu jak nie ma, tak nie ma. Zamiast tego, znaleziono trupa. Trup to była dość podejrzana persona, która dzień wcześniej odwiedziła Jeziory w celu poinformowania pana domu, że majątek już nie jest jego własnością. Bowiem Jerzy Jezierski narobił sobie długów, których nie spłacił na czas. Panna Helena postanawia zerwać zaręczyny, a na domiar złego do Jezior przybywa niemiecki detektyw. 

Świat staje na głowie, a Jan Morawski bierze się za rozwikłanie zagadkowego morderstwa, co okazuje się być równie skomplikowanym wyzwaniem co znalezienie dziadkowego skarbu. Wszyscy członkowie rodziny mieli motyw, aby przenieść na tamten świat zuchwałego zdrajcę, który obiecywał gruszki na wierzbie, nikczemnie planując przejąć polską posiadłość. Zeznania Jezierskich wykluczają się wzajemnie, każdy z nich opowiada inny i jeszcze mniej prawdopodobny scenariusz, który za nic nie chce pasować do faktów, które z mozołem próbuje sklecić Morawski. Ktoś tu mocno kręci i nie wiadomo, czy to wielka zmowa, czy nieudane próby chronienia bliskiej osoby. A życie we dworze musi toczyć się dalej pomimo znalezienia zwłok, problemów finansowych i pałętającego się po posiadłości Niemca o nienagannych manierach. 

Na jaw wychodzą coraz to bardziej zaskakujące informacje, poznajmy grzeszki i motywy poszczególnych postaci, które zazębiają się i ukazują dość niespodziewany obraz. Wielki plus za pomysłową intrygę i naprawdę udaną kreację bohaterów, którzy okazali się interesującym i niezastąpionym towarzystwem. Co jeszcze bardzo mi się podobało, to charakterystyka polskiego ziemiaństwa w czasach pruskiego zaboru. Autorka ciekawie nakreśliła sytuację polityczną, tło społeczne, tradycje i mentalność Wielkopolan. Motyw kontuszowego wesela, przeciwstawianie się wrogiemu naciskowi, opis życia w staropolskim dworze, który stoi na krawędzi bankructwa – to wszystko dodaje smaczku. 

Zbrodnia w szkarłacie Katarzyny Kwiatkowskiej to świetnie napisany kryminał retro, od którego nie mogłam się oderwać. Autorka skutecznie rozbudziła moją ciekawość, co stało się w szkarłatnym pokoju, czy skarb dziadka zostanie odnaleziony i jak naprawdę ma na imię Jerzowa. Jest dużo tajemnic do odkrycia, a wszystko w niezwykle klimatycznej otoczce z ciekawym tłem historyczno-obyczajowym i umiejętnie wplecioną dawką humoru, dzięki czemu książkę czyta się z  prawdziwą przyjemnością. 

sobota, 9 kwietnia 2016

Cudza maska - Aleksandra Marinina

Cudza maska, Aleknsadra Marinina
stron: 380, wydawnictwo: W.A.B


Lekturą Cudzej maski rozpoczęłam swoją przygodę z twórczością Aleksandy Marininy. Rosyjska autorka ukończyła studia prawnicze, a później pracowała w milicji, gdzie prowadziła badania w dziedzinie kryminologii, więc sporego zaplecza wiedzy nie można jej odmówić. Książka wybrana na chybił trafił okazała się dziesiątą częścią cyklu o major Anastazji Kamieńskiej, ale nie miało to większego znaczenia, bo bez problemu można odnaleźć się w fabule.

W Cudzej masce mamy do czynienia z trzema wątkami, które, jak by się mogło wydawać, nie mają ze sobą nic wspólnego. Zabójstwo popularnego pisarza powieści dla kobiet, kampania wyborcza polityka, walka o uniewinnienie mężczyzny skazanego za morderstwo. Trzy różne sytuacje i bohaterowie, których ścieżki nigdy się nie przecięły. Wdowa po pisarzu postanawia wydać resztę dzieł męża i mając w sobie żyłkę do interesów, radzi sobie na rynku wydawniczym o wiele lepiej niż pisarz nieboszczyk. Pojawiają się tu również dwie ciekawe postaci, które nadają wyjątkowego kolorytu w tym wątku - apodyktyczna teściowa święcie przekonana o genialności swojego zmarłego syna, a swoją synową ma za głupią lafiryndę oraz pewna wariatka, której miłosna obsesja była dość niebezpieczna w skutkach. Zupełnie inne problemy ma polityk i jego żona. Obserwujemy tutaj pewne przedstawienie, którego scenariusz jest dość szemrany. Toczy się gra, której początek nosi znamiona przestępstwa. Ktoś musiał zginąć, aby ktoś inny mógł przejąć pałeczkę. I wreszcie mężczyzna, który odsiaduje wyrok za morderstwo, a zarzeka się, że owego czynu nie popełnił. Co z tego, że znaleziono proch na jego ubraniu, że widziało go dwóch świadków. Jest niewinny!

W każdej z tych spraw można wychwycić coś podejrzanego. Coś zgrzyta, choć początkowo trudno powiedzieć, co tu nie pasuje. Akcja jest ciekawie poprowadzona, nie należy może do tych bardzo dynamicznych, ale mamy parę niespodziewanych zwrotów, które rozkręcają fabułę. Kilka razy dałam się zaskoczyć. O samej głównej bohaterce niewiele można się dowiedzieć, nie gra tu pierwszych skrzypiec, ale w gruncie rzeczy nie miało to wpływu na odbiór całej historii. Książkę czytałam z zainteresowaniem nie tylko ze względu na wielowątkowość, ale i wyłaniający się obraz rosyjskiego społeczeństwa lat 90. Pierwsze podejście do twórczości Marininy uważam za udane i z chęcią poznam inne jej kryminały.

środa, 20 stycznia 2016

Czarna loteria - Tess Gerritsen

Czarna loteria, Tess Gerritsen
stron: 280, wydawnictwo: Muza SA

Sala operacyjna. Trwają przygotowania do prostego, rutynowego zabiegu. Wszystko idzie zgodnie z planem do czasu, gdy po podaniu przez anestezjologa środka na rozkurczenie mięśni serce pacjentki się zatrzymuje. I niestety mimo prób reanimacji następuje zgon. Według dokumentacji medycznej operacja nie powinna się odbyć ze względu na wyniki EKG. Wina pada na Kate, ale ona zarzeka się, że nie popełniła błędu i ktoś musiał podmienić papiery. Rodzina zmarłej złożyła pozew, a ich sprawę ma prowadzić najlepszy adwokat w mieście. Kate postanawia z nim porozmawiać, ale spotyka się z niedowierzaniem i niechęcią. Z czasem pan adwokat jest zmuszony zweryfikować swoje poglądy na temat winy Kate. 

Mamy dwójkę głównych bohaterów, która jest papierowa i całkowicie bez wyrazu. Ona – pracuje jako anestezjolog, ma piękne zielone oczy i nie znosi prawników. On – adwokat z bujną czupryną, który nie cierpi lekarzy. Wzajemna niechęć nie przeszkadza im jednak w snuciu fantazji na swój temat zaraz po pierwszym spotkaniu. Rozwój ich wzajemnej relacji jest przewidywalny i autorka tu niczym nie zaskakuje. Dodajmy do tego kilka postaci pobocznych, o których wiemy jeszcze mniej. Kreacja bohaterów wypada tu bardzo ubogo. Fabuła nie jest nad wyraz skomplikowana, ale zaciekawia, bo oprócz podejrzanej śmierci na stole operacyjnym, dochodzi do brutalnych morderstw, a wszystkie ofiary pracowały w tym samym szpitalu. Jednak rozwiązanie zagadki nie zdziwi, bo raczej nikt nie będzie przekonany, że jedyny podejrzany na pewno jest sprawcą, a wytypowanie prawdziwego mordercy nie jest trudne. Na plus zasługuje wartka akcja, książkę czyta się bardzo szybko ze względu na prosty język i dynamiczne tempo. 

Tess Gerritsen zachwyciła mnie swoją serią thrillerów medycznych, gdzie pani detektyw i lekarka sądowa tworzą zgrany duet i codziennie mają do czynienia ze śmiercią i z tą najmroczniejszą stroną człowieka. Cykl z Rizzoli i Isles mogę śmiało polecić, ale w przypadku tej książki jest naprawdę słabo, albo ja zrobiłam się zbyt wymagająca. Podsumowując, Czarna loteria to według mnie kiepskie czytadło. Bohaterowie są bezbarwni i schematyczni, a zagadka kryminalna dość przewidywalna. Czyta się ekspresowo, ale szału nie ma. 

czwartek, 14 stycznia 2016

Tam ci będzie lepiej - Ryszard Ćwirlej

Tam ci będzie lepiej, Ryszard Ćwirlej
stron: 550, wydawnictwo: Czwarta Strona

Ryszard Ćwirlej jest autorem serii o poznańskich milicjantach, która szalenie przypadła mi do gustu. Barwna ekipa bohaterów i przekonująco oddana PRL-owska rzeczywistość wraz z dużą dawką humoru i ciekawą intrygą kryminalną dostarcza świetnej rozrywki. W swojej najnowszej powieści, Tam ci będzie lepiej, autor również zaprasza nas w podróż do Poznania, ale tym razem w lata 20. XX wieku, gdzie po ulicach grasuje morderca à la Kuba Rozpruwacz.

Poczynania zabójcy początkowo przechodzą bez echa, bo kto by zainteresował się zniknięciem jednej czy dwóch kobiet o lekkich obyczajach. Dopiero, gdy komisarz Fischer zostaje doprowadzony przez pewnego złodziejaszka pod drzwi mieszkania, w którym leżą rozkładające się zwłoki, a z rzeki zostaje wyłowione ciało innej prostytutki, sprawa nabiera rumieńców. Dla Fischera to jednak nie jedyna zagadka do rozwiązania, bo zgłasza się do niego znajomy wojskowy z prośbą o przeprowadzenie śledztwa w sprawie zaginięcia pewnego oficera. A cała sprawa, rzecz jasna, jest ściśle tajna.

Mamy tu ciekawą mozaikę postaci, która idealnie wtapia się w klimatyczną panoramę miasta, gdzie wspomnienia wojny i powstania wielkopolskiego są wciąż żywe i często powracają w słowach czy myślach bohaterów. Fischer jako były wojskowy jest osobą konkretną i dbająca o szczegóły, a pruska armia wyrobiła w nim nawyki, które przydają się w pracy śledczego. Poza tym nie brakuje tu złodziei, którzy na swój pokrętny sposób są honorowi i w wyjątkowych sytuacjach potrafią trzymać sztamę. Przysłuchiwanie się rozmowom pełnych gwary poznańskiej, wiarygodne przedstawienie konkretnych miejsc i trafny opis mentalności społeczeństwa pozwalają chłonąć klimat międzywojennego Poznania.

Ta wycieczka w przeszłość z pewnością dostarczy wielu wrażeń, bo będziemy mieć okazję poznać ciemne zaułki miasta, spotkać się z podejrzanymi typami, wziąć udział w aferze szpiegowskiej i złapać mordercę. A wszystko w obrazowo oddanych realiach lat 20. XX wieku i w towarzystwie barwnych postaci. Tam ci będzie lepiej to bardzo obiecujący początek nowej serii i z chęcią sięgnę po kolejny tom z komisarzem Fischerem.

czwartek, 7 stycznia 2016

Paskudna historia - Bernard Minier

Paskudna historia, Bernard Minier
stron: 435, wydawnictwo: Rebis

Bernard Minier ze swoim kryminalnym cyklem z komendantem Servazem zdobył całkiem wysokie podium wśród moich ulubionych autorów kryminałów i thrillerów. Sięgając po jego książki, można oczekiwać dobrze przemyślanej intrygi, dopracowanego studium psychologicznego postaci, napiętej akcji i złowieszczej atmosfery. Bez wątpienia francuski autor przyzwyczaił czytelników do wysokiego poziomu swoich powieści. Czy w przypadku jego najnowszej książki jest podobnie? Nie całkiem. 

Minier najwyraźniej wysłał swojego głównego bohatera na długi urlop, ponieważ Paskudna historia nie należy do serii z Servazem. Tym razem poznajemy Henry’ego, adoptowanego i wychowanego przez dwie lesbijki szesnastoletniego chłopaka, który lubi horrory, słuchać Nirvany i marzy mu się kariera pisarska lub sceniczna. Nudna codzienność zostaje zakłócona przez makabryczne wydarzenie. Dziewczyna Henry’ego, Naomi, zostaje zamordowana i głównym podejrzanym staje się chłopak. Grupa przyjaciół postanawia sama odkryć, kto jest mordercą. To jednak nie jedyna burza w życiu nastolatka, ponieważ jego dwie adopcyjne matki najwyraźniej coś ukrywają. 

Bernard Minier w swoich poprzednich powieściach zachwycił mnie wiarygodnie oddanym poczuciem strachu i atmosferą grozy, a dzięki obezwładniającemu uczuciu niepokoju akcja trzymała w napięciu. W Paskudnej historii odrobinę mi tego zabrakło, ten dreszczyk emocji przez pewien czas pozostał w uśpieniu. W większym stopniu za to autor przybliżył nam stan ducha bohatera, obserwujemy Henry’ego, który zmaga się ze śmiercią Naomi, jego zagubienie, ból i chęć zabrania sprawy we własne ręce. Te emocje są jakby spotęgowane, bo to nastolatek jest narratorem w większości fragmentów i opowiada historię ze swojego punktu widzenia. Poznajemy również reakcje innych osób na wieść o morderstwie i po raz kolejny przekonujemy się, jak wielką potęgą jest Internet, w którym nikt nie jest anonimowy ani bezpieczny. Aspekt braku prywatności w sieci i możliwości zdobycia każdej informacji o człowieku został nieco szerzej zarysowany, ukazując że postęp technologiczny może okazać się na swój sposób zgubny.

Wątek morderstwa Naomi zszedł później na nieco dalszy plan na rzecz tajemnicy związanej z adopcją Henry’ego, dzięki czemu fabuła stała się bardziej zagadkowa, a akcja nabrała tempa. Na jaw zaczęły wychodzić dość zaskakujące epizody, a w finale autor zastosował całkiem niezły manewr i całość od razu wypadła ciekawiej i nie tak jałowo, weryfikując moje początkowe wrażenie. Podsumowując, Paskudna historia to dobra książka, ale nie dorównuje wcześniejszym powieściom Miniera.

sobota, 2 stycznia 2016

Dom Naszej Pani - Anna Klejzerowicz

Dom Naszej Pani, Anna Klejzerowicz
stron: 317, wydawnictwo: Replika

Niewyjaśnione zagadki i tajemnicze wydarzenia z przeszłości, które przez lata stały się legendą są wspaniałą pożywką dla wyobraźni oraz silnym bodźcem do snucia rozważań i mniej lub bardziej prawdopodobnych scenariuszy, które można potraktować jako próbę dojścia do prawdy. Są również idealnym pretekstem do napisania książki, bowiem Anna Klejzerowicz przyznaje, że mit Atlantydy fascynował ją już od dzieciństwa i Dom Naszej Pani pisała z wielkim sentymentem. Jest to trzecia część kryminalnej serii z Emilem Żądło w roli głównej i powieść okazała się niesamowicie wciągającą lekturą, która łączy w sobie zbrodnię z arkanami sztuki i historią starożytną. 

Książka rozpoczyna się tajemniczą sceną w porcie u wybrzeży Hiszpanii w latach dwudziestych. Zagadkowy ładunek zostaje przetransportowany na niemiecki statek handlowy. W nocy, bez zbędnych świadków. Co zawierał duży i ciężki pakunek? Nie od razu poznamy ten sekret, ponieważ zaraz potem przenosimy się do współczesnego Gdańska, gdzie dochodzi do niewytłumaczalnego morderstwa. Ofiarą jest naukowiec związany z muzeum, którego konikiem była starożytność. Co ciekawe, na miejscu zbrodni widnieje tajemniczy symbol. Co morderca chciał przekazać za pomocą tego dziwnego hieroglifu? Emil Żądło, który pracuje jako dziennikarz śledczy, zaczyna prowadzić własne dochodzenie i wpada na trop zagadki z przeszłości. 

Bardzo podobało mi się połączenie współczesnej zbrodni z nieodgadnioną tajemnicą starożytności, jaką jest legenda o zaginionej Atlantydzie. Nawiązania do archeologii, historii i sztuki rewelacyjnie się sprawdziły, rozbudzając wyobraźnię. Ciekawym elementem był również motyw opuszczonego pałacu, a wiadomo, takie miejsca zawsze mają swoje mroczne dzieje i sekrety, które niekoniecznie chcą zostać odkryte. Nie można również zapomnieć o zastanawiającym znaku, który morderca pozostawiał przy swoich ofiarach. Kolejny zagadkowy detal, który mnoży domysły. Czy ma to związek z nielegalnym handlem dziełami sztuki, a może jakaś dziwaczna sekta stoi za tym wszystkim? Wraz z sympatyczną ekipą bohaterów wpadamy na kolejne tropy, ocieramy się o niebezpieczeństwo i poznajemy prawdę o tytułowej, tajemniczej Naszej Pani.

Od Domu Naszej Pani trudno się oderwać za sprawą lekkiego pióra autorki, wartkiej akcji i wciągającej fabuły. Niewyjaśnione zdarzenia z przeszłości, zastanawiający symbol i kolejne morderstwo skutecznie przyciągają uwagę czytelnika na dłużej. Serdecznie polecam tę książkę. Pobawcie się w detektywa. I przekonajcie się, czy Atlantyda w końcu została odnaleziona.

sobota, 18 lipca 2015

Pogromca lwów - Camilla Läckberg

Pogromca lwów, Camilla Läckberg
stron: 428, wydawnictwo: Czarna Owca

Pogromca lwów to już dziewiąta część kryminalnej serii autorstwa Camilii Läckberg. Rzecz dzieje się w szwedzkiej mieścinie, gdzie trwa mroźna zima i jak to w skandynawskich kryminałach bywa – taka aura bardzo sprzyja tragediom i tajemniczym morderstwom. W Fjällbece komendantem policji jest mało rozgarnięty i komicznie irytujący Bertil, który przekonany o swoim wyjątkowym zmyśle detektywistycznym i nadzwyczajnych umiejętnościach przywódczych nie dostrzega, że tak naprawdę jest traktowany jak nieznośne dziecko. W rzeczywistości to Patrik Hedström dzierży władzę i jest odpowiedzialny za prowadzenie śledztwa. Najnowsza sprawa, z którą muszą się zmierzyć policjanci, to wypadek Victorii, młodej dziewczyny, która kilka miesięcy wcześniej zaginęła.

Jak to u Läckberg w zwyczaju, akcja powieści biegnie dwutorowo. Trwa dochodzenie w sprawie Victorii, która została poddana makabrycznym torturom. Drugi wątek dotyczy Laili, która odsiaduje wyrok w więzieniu za zamordowanie męża, pojawiają się również retrospekcje dotyczące jej przeszłości, które są wskazówką do rozwiązania rodzinnej tajemnicy. Läckberg zgrabnie lawiruje pomiędzy tymi kwestami, wplatając również sporo elementów obyczajowych. Jeśli chodzi o warstwę kryminalną, to intryga jest całkiem nieźle skonstruowana, chociaż w pewnym momencie autorce wymsknęło się trochę za dużo, co pozwoliło mi domyśleć się części rozwiązania. Intryga intrygą, ale pisarka nie zapomina o swoich bohaterach, opisując ich życie, w którym nie brakuje smutków, radości i prozaicznych problemów.

Całość wypada przyzwoicie, jest zbrodnia, fabułę ubarwia zagadka z przeszłości, a wątek obyczajowy odgrywa nie mniej istotną rolę, co też znajdzie swoich zwolenników, jak i przeciwników. Mnie to nie przeszkadzało, bo lubię tę serię i fajnie było wrócić do tego szwedzkiego miasteczka i ponownie spotkać się z bohaterami, którzy są jak starzy znajomi. Wielkiego zaskoczenia może zabrakło, bo u Läckberg da się wyłapać pewien schemat, ale książkę ogólnie dobrze się czyta. Podsumowując, Pogromca lwów to całkiem niezłe czytadło, które łączy w sobie kryminalną zagadkę z rozbudowaną warstwą obyczajową.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Okularnik - Katarzyna Bonda

Okularnik, Katarzyna Bonda
stron: 845, wydawnictwo: MUZA SA

Okularnik to druga część serii o Czterech żywiołach Saszy Załuskiej pióra Katarzyny Bondy. Pierwszy tom, czyli Pochłaniacz, był bardzo obiecującym otwarciem nowego cyklu o charyzmatycznej i uzdolnionej profilerce, która zajmuje się tworzeniem portretów psychologicznych. Autorka zdążyła przyzwyczaić czytelników do wysokiego poziomu swoich powieści kryminalnych, ale bez trudu udało się jej po raz kolejny przeskoczyć wysoką poprzeczkę, którą sama sobie postawiła.

Sasza Załuska powraca po raz drugi, tym razem z nowym planem na życie, bowiem postanawia wrócić do policji. Wcześniej chce uporządkować wszystkie swoje sprawy i w tym celu wyrusza do Hajnówki, małej mieściny na Podlasiu. Jej wizyta w miasteczku potoczyła się w zupełnie innym kierunku niż zaplanowała. Wiadomo, nieodpowiedni czas w nieodpowiednim miejscu i ambaras gotowy. Sasza angażuje się w śledztwo, które jest jedną wielką niewiadomą. W centrum wydarzeń stoi Piotr Bondaruk, a każda bliska mu kobieta ginie w tajemniczych okolicznościach. Czy Bondaruk jest prowodyrem tych zniknięć, a może oskarżenia szeptane przez tutejszą społeczność są jawnie niesprawiedliwe? Chociaż podobno w każdej plotce jest ziarno prawdy. Mało tego! W pobliskich lasach znaleziono ludzkie szczątki. Te niewyjaśnione sprawy mają pewien wspólny mianownik – samochód, a konkretniej mercedes potocznie zwany okularnikiem.

Okularnik to kompleksowa powieść, która łączy w sobie kilka elementów. Mamy tu do czynienia ze złożoną i drobiazgowo przemyślaną intrygą, toczącym się śledztwem i próbami dojścia do prawdy, jednak fabuła jest nieźle zagmatwana i trudno przewidzieć, jakie jest rozwiązanie tej zagadki. Wydarzenia nie dzieją się według utartego scenariusza, autorka zaskakuje na każdym roku. Karty odkrywane są powoli, napięcie stopniowo budowane, a ciekawość rośnie z każda stroną. Kryminalna warstwa powieści jest bardzo dobrze skonstruowana, każdy niuans ma znaczenie, nie wolno stracić czujności. Poza tym Katarzyna Bonda puszcza oko do swoich czytelników, wplatając scenę konfrontacji dwóch słynnych profilerów – Sasza Załuska kontra Hubert Meyer, znany z wcześniejszych książek autorki. Kto wygrał ten słowny pojedynek?

Bardzo ciekawym elementem były retrospekcje dotyczące przeszłości, czasu tuż po zakończeniu II wojny światowej. Autorka na kartach swojej powieści umieściła postać Romualda Rajsa ps. "Bury", dowódcy oddziału żołnierzy wyklętych, który dokonał pogromu wsi prawosławnych. Ten wątek odgrywa istotną rolę, ubarwiając fabułę nie tylko ze względu na interesujące tło historyczne, ale był również punktem wyjścia do zarysowania relacji polsko-biołoruskich pełnych napięć, antagonizmów i niechęci. Bonda wspomina również o wpływach historycznych, które przejawiają się w kulturze, obrzędach religijnych i mentalności ludzi zamieszkujących wschodnie tereny Polski.

Widać, że autorka włożyła wiele pracy w napisanie tej książki, zebrała sporo materiału, wnikliwie go analizując i umiejętnie połączyła aspekt kryminalny z wątkiem historycznym i warstwą społeczno-kulturową, dzięki czemu efekt końcowy jest bardziej niż satysfakcjonujący. Okularnik to rewelacyjna powieść, którą czyta się znakomicie. Gorąco polecam!

środa, 13 maja 2015

Natalii 5 - Olga Rudnicka



Stron: 560
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka


Pięć kobiet. Każda z nich ma własne zdanie i lubi postawić na swoim. Na pozór różnią się pod każdym względem i początkowo nie potrafią dojść do porozumienia. Zmuszone do współpracy odkrywają niejedną tajemnicę. Olga Rudnicka na bohaterki swojej powieści wybrała dość nietuzinkowy kwintet sióstr, które nie tylko nazywają się tak samo, ale mają też gorące temperamenty i barwne charaktery. Okazały dom, który odziedziczyły w spadku, skrywa wiele sekretów, a wraz z pięcioma paniami Sucharskimi zamienia się w istny cyrk. 

Jarosław Sucharski starannie zaplanował samobójstwo, jednak tuż przed oddaniem śmiertelnego strzału zauważył coś podejrzanego za oknem. Gdy policja bada okoliczności jego śmierci, pojawiają się wątpliwości, czy aby na pewno nikt nie pomagał denatowi przenieść się na tamten świat. Na scenę wkracza pięć Natalii Sucharskich, które są córkami nieboszczyka, ale wcześniej nie miały pojęcia o swoim istnieniu. Sytuacja zmusza je do współdziałania i nie tylko śmierć ojca jest zagadkowa. List, który im pozostawił jest początkiem siostrzanego śledztwa, które biegnie w dość zaskakującym kierunku.

Bohaterki zostały wykreowane w ciekawy sposób, autorka stworzyła barwną mieszankę postaci. Poważna kobieta sukcesu, matka dwójki dzieci w trakcie rozwodu, przyszła pisarka, pewna siebie studentka i zahukana nastolatka. Każda z nich ma w sobie coś charakterystycznego, co je wyróżnia i nadaje kolorytu. W pojedynkę nie wydają się takie straszne, ale jedno jest pewne, razem ta piątka to istny kataklizm, o czym podczas każdej rozmowy przekonują się policjanci. Dość wybuchowa mieszanka charakterów oraz to samo imię i nazwisko pięciu kobiet sprzyja wielu komicznym sytuacjom i zabawnym dialogom.  

Natalii 5 to taki kryminał na wesoło. Autorka dostarcza niejednej okazji do śmiechu, ale nie brakuje również dozy napięcia związanej z tajemnicami domniemanego samobójcy, który pasjonował się sztuką, i podejrzanymi włamaniami do domu. Akcja toczy się wartko, siostrzana ekipa jest nie do zdarcia, a sporo sekretów czeka na odkrycie. Świetnie się bawiłam, czytając tę książkę. Polecam.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Przejęcie - Wojciech Chmielarz


Stron: 390
Wydawnictwo: Czarne


Przejęcie Wojciecha Chmielarza to trzeci tom kryminalnej serii o komisarzu Mortce i zarazem moje pierwsze spotkanie z twórczością autora. Cykl akurat zaczęłam poznawać od końca, ale na szczęście fabuła jest tak skonstruowana, że nie zdradza istotnych kwestii z poprzednich tomów. Chmielarz od samego początku wrzuca czytelnika w wir akcji, tworząc przemyślaną i złożoną intrygę.

Cała historia została ciekawie poprowadzona, ponieważ autor zaserwował kilka wątków, które w równym stopniu wzbudzają zainteresowanie. Pojawia się motyw przemytu narkotyków, wykorzystywania ludzi, czyli wyszukiwanie tzw. mułów i zmuszania ich do współpracy. Tym akcentem właśnie rozpoczyna się książka, grupa Polaków podczas pobytu w Kolumbii zostaje uwikłana w niebezpieczną grę, która może się tragicznie zakończyć. Autor skutecznie potrafi zaintrygować czytelnika, który już od pierwszych stron zostaje wciągnięty w gangsterskie konszachty.

Później przenosimy się z Kolumbii do Warszawy, gdzie miało miejsce okrutne morderstwo. Ofiara została powieszona na moście, ręce miała skrępowane, brzuch rozpruty, a w zaciśniętej dłoni trzymała orzeszek ziemny. Dość makabryczna inscenizacja, która jest wiadomością, a może i ostrzeżeniem. Policja ma nie lada zagwozdkę. Chmielarz jednak nie pozwala na stagnację i żmudne, jednostajne śledztwo, ale jeszcze dodatkowo ubarwia fabułę poprzez wątek śmierci trzech kobiet. Liczne zbiegi okoliczności wzbudzają podejrzenia u komisarza Mortki. Właśnie, Mortka. Bohater z krwi i kości ze swoim bagażem doświadczeń, tajemnicami i niełatwym życiem prywatnym. Postać zgrabnie wykreowana, idealnie pasuje, a wraz z Suchą, panią aspirantką, która pojawia się na scenie, tworzą ciekawy duet.

Oprócz wątku stricte kryminalnego został wpleciony również aspekt obyczajowy, który bez zarzutu komponuje się z trwającym śledztwem. Strona obyczajowa skupia się na trudnościach w małżeństwie, rozwodach i pewnym problemie Mortki, który może mieć bardzo poważne skutki. Książkę czyta się bardzo dobrze, poszczególne wątki przenikają się, podsycając ciekawość i zmuszając do tworzenia własnych scenariuszy, jak to wszystko połączyć, aby tworzyło spójną całość. Autor utrzymuje napięcie przez cały czas, doprowadzając do finału, kiedy to elementy układanki wskakują na odpowiednie miejsce. Na pewno zapoznam się z wcześniejszymi częściami, bo moje pierwsze spotkanie z twórczością Chmielarza mogę uznać za bardzo udane.

piątek, 6 lutego 2015

Jaskiniowiec - Jørn Lier Horst


Tytuł oryginału: Hulemannen
Tłumaczenie: Milena Skoczko
Stron: 390
Wydawnictwo: Smak Słowa


Istnieją ludzie niewidoczni dla otoczenia. Ludzie opuszczeni i samotni, o których nikt nie pamięta. Żyją zamknięci w swoich czterech ścianach, nie udzielają się towarzysko, nie utrzymują kontaktu z sąsiadami, nie rzucają się w oczy. Taką osobą był Viggo Hansen, który siedział martwy w fotelu przed włączonym telewizorem i dopiero po czterech miesiącach odnaleziono jego zwłoki. Wcześniej nikt nie interesował się tym staruszkiem, ale jego śmierć poruszyła Line, która jest dziennikarką. Postanawia napisać artykuł o Viggo, przedstawiając na jego przykładzie temat dojmującej samotności i znieczulicy społeczeństwa. Zadanie, którego się podjęła, okazuje się trudniejsze niż przypuszczała.

Dziennikarskie śledztwo Line na temat życia Viggo Hansena toczy się równolegle z policyjnym dochodzeniem w sprawie niezidentyfikowanych zwłok odnalezionych na miejscu plantacji choinek. Mamy więc dwa kierunki, w których biegnie akcja powieści. Z jednej strony śmierć w samotności, portret człowieka wyalienowanego i próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego wybrał taki tryb życia. Line stara się dotrzeć do osób, które znały Viggo i mogłyby opowiedzieć o nim cokolwiek, ale wyniki jej rozmów są mało satysfakcjonujące. Kobieta jednak odkrywa coś zupełnie innego. Drugi wątek to opis pracy policji, pojawia się nowy trop w sprawie, który zmienia obraz sytuacji i śledztwo nabiera większego rozmachu.

Akcja powieści nie należy do tych dynamicznych i porywających z licznymi zwrotami, ale książkę czyta się szybko za sprawą krótkich rozdziałów i dwóch przeplatających się wątków, które mają ze sobą więcej wspólnego niż wyglądało to na pierwszy rzut oka. Intryga jest całkiem zgrabnie skonstruowana z ciekawym motywem kradzieży tożsamości, który mógłby być bardziej szczegółowo opisany. Temat jaskiniowców, czyli osób podszywających się pod kogoś innego, ma w sobie spory potencjał, ale tutaj nie został w całości wykorzystany. Autor zaintrygował, ale nie zdołał w pełni zaspokoić ciekawości. Niewiele uwagi poświęcono też bohaterom, znamy ich imiona i wiemy, czy się zajmują. I niewiele więcej. Przez taką ubogą charakterystykę postaci sprawiają wrażenie mdłych i szablonowych. 

W Jaskiniowcu autor poruszył problem społeczny, jakim jest samotność, znieczulica innych i brak zainteresowania najbliższym otoczeniem. I odniosłam wrażenie, że zagadka kryminalna jest tylko pretekstem do ukazania tego aspektu psychologicznego. Para głównych bohaterowie jest mało wyrazista, a proceder kradzieży tożsamości został przedstawiony nieco oględnie. Tempo jest raczej stonowane, akcja dopiero rozkręca się pod koniec książki. Ostatecznie Jaskiniowca odebrałam jako dość średni kryminał.

piątek, 30 stycznia 2015

Jedwabnik - Robert Galbraith


Tytuł oryginału: The Silkworm
Tłumaczenie: Anna Gralak
Stron: 475
Wydawnictwo: Dolnośląskie



Praca prywatnego detektywa to w dużej mierze uganianie się za niewiernymi małżonkami. Mąż znika na całe dnie i zdradzana żona chce mieć konkretny dowód niewierności, a nie tylko własne przeczucia. Zdarza się i tak, że wzgardzona kochanka w ramach zemsty przekazuje tajne dokumenty o przekrętach mężczyzny, z którym jeszcze niedawno wyobrażała sobie wspólną przyszłość. Tym właśnie na co dzień zajmuje się Cormoran Strike, bohater na razie dwutomowej serii autorstwa Roberta Galbraith’a. Co ciekawe, pod tym pseudonimem kryje się J. K. Rowling. Byłam ciekawa, jak autorka Harry’ego Pottera poradziła sobie w kryminalnej odsłonie.

Do Strike’a zgłasza się pewna kobieta z prośbą o odnalezienie męża. Owen Quine znikał już wcześniej, zazwyczaj lokował się w hotelu i nie dawał znaku życia przez kilka dni. Tym razem zdesperowana żona zgłasza się do detektywa, ponieważ Owen jest potrzebny w domu i kobieta nie chce czekać, aż mąż sam postanowi wrócić. Strike przyjmuje zlecenie, nie spodziewając się, że sprawa potoczy się w tak niespodziewanym kierunku. Owen Quine jest pisarzem, a jego ostatnie dzieło wprowadziło wielki chaos. Gdy jego agentka stanowczo odmówiła współpracy, oburzony Owen spakował manatki i zniknął, grożąc, że książkę opublikuje na własną rękę. A wiele osób nie chce, żeby ta powieść ujrzała światło dzienne. 

Jest trup, a tam gdzie jest trup musi być i morderca. Morderca, który lubi makabrę, bo miejsce zbrodni zainscenizował dosadnie i ohydnie. A niemały krąg podejrzanych nie ułatwia rozwiązania zagadki. Poznajemy gromadkę osób, a każda z nich ma motyw i sposobność, więc wytypowanie sprawcy nie należy do łatwych zadań. Prywaty detektyw angażuje się w wyjaśnienie morderstwa i zabiera się do śledztwa po swojemu. Obserwuje, rozmawia z ludźmi zamieszanymi w sprawę, wyciąga wnioski, ufa swojemu instynktowi. Istotną rolę odgrywają tutaj przesłuchania i to głównie na nich opiera się akcja powieści. Mamy okazję rozeznać się w skomplikowanych relacjach między bohaterami, a wszelkie powiązania, animozje i postępki stanowią ciekawą i sugestywną charakterystykę postaci. Dzięki temu jednocześnie z głównym bohaterem możemy szukać rozwiązania, wyłapując fałsz w słowach podejrzanych i starając się połączyć pozornie niezwiązane ze sobą fakty. 

Moim zdaniem Jedwabnik to bardzo udana książka, która łączy w sobie elementy powieści detektywistycznej z kryminałem, a całość scala wątek obyczajowy. Bo oprócz podążania drogą zmierzającą do rozwikłania zagadki morderstwa, możemy obserwować również złożone relacje międzyludzkie, a tłem jest środowisko pisarzy wraz z wydawniczymi konszachtami. Powieść mnie bardzo wciągnęła, poturbowany (dosłownie i w przenośni) detektyw zyskał moją sympatię, a nieco gawędziarski styl autora przypadł do gustu. Pierwszego tomu, czyli Wołania kukułki, nie miałam jeszcze okazji czytać, ale na pewno szybko to nadrobię, bo Jedwabnik był wciągającą i satysfakcjonującą lekturą.

wtorek, 20 stycznia 2015

Lisia dolina - Charlotte Link


Tytuł oryginału: Im Tal des Fuchses
Tłumaczenie: Dariusz Guzik
Stron: 484
Wydawnictwo: Sonia Draga


Znika ukochana osoba. Nagle, bez ostrzeżenia, w podejrzanych okolicznościach. Planowała uciec od dawna, czy została ofiarą przestępstwa? Policja nie ma żadnego punktu zaczepienia, śledztwo staje w martwym punkcie, a tajemnicze zaniknięcie pozostaje zagadką. Zagadką, która nie pozwala na powrót do codzienności. Mnożą się domysły, każdy kolejny scenariusz jest gorszy od poprzedniego. Co tak naprawdę się stało? To pytanie zatruwa życie, mijają kolejne lata, a odpowiedzi nadal nie ma. 

W takiej właśnie sytuacji znalazł się Matthew Willard. Pewnego sierpniowego dnia wraz z żoną wracał do domu, podróż samochodem jednak nie należała do najprzyjemniejszych. Kłócili się. Postój na parkingu i krótki spacer z psem miał nieoczekiwany skutek. Gdy Matthew wrócił po półgodzinnej przechadzce do auta, gdzie powinna czekać jego żona, nie było żywej duszy. Kobieta zniknęła. Policja nie znalazła żadnych śladów, które pomogłyby w rozwikłaniu sprawy. Za to Matthew był idealnym podejrzanym. Mijają lata, a mężczyzna cały czas przeżywa tamten dzień, zaginięcie żony odcisnęła na nim ogromne piętno. A historia lubi się powtarzać, ponownie pewna kobieta przepada bez śladu. 

Charlotte Link jest świetna w pisaniu o emocjach, a studium psychologiczne postaci jest pierwszorzędne. W Lisiej dolinie autorka umiejętnie przedstawiła osobę, która zmaga się z zaginięciem kogoś bliskiego. Strach, poczucie winy, ciągłe rozpamiętywanie, a wszystko przez niewiedzę. A ta niewiedza jest najgorsza. Niewyjaśniona sprawa nie pozwala odciąć się od przeszłości i zacząć życie od nowa. Po drugiej stronie barykady stoi osoba, która ma wiele wspólnego z zaginięciem kobiety. W książce wyłania się ciekawy rys charakterologiczny bohatera bardzo różniący się od typowego czarnego charakteru, który nie posiada skrupułów i sieje postrach. Człowiek, który zostaje przyciśnięty do muru, podejmuje się nie do końca przemyślanych i sprzecznych z prawem działań, których skutki okazują się tragiczne. 

Autorka pokierowała akcją tak, że od samego początku wiadomo, kto stoi za zaniknięciem żony Matthew. Czytelnik zna rozwiązanie tej zagadki, dopiero wraz z zaginięciem kolejnej kobiety pojawia się niewiadoma, co znacznie urozmaiciło fabułę. Przez pierwszą połowę książki akcja toczy się bowiem dość niemrawo, brakowało mi też napięcia, a historia wydała się mało porywająca. Link jednak wprowadziła pewien element zaskoczenia, który spowodował, że intryga okazała się nieco bardziej skomplikowana niż początkowo przypuszczałam. Ogólnie całość nie wypada najgorzej głównie ze względu na wnikliwe przedstawienie postaci i nieoczekiwany zwrot akcji, ale według mnie w twórczości niemieckiej pisarki znajdują się o wiele lepsze powieści. Moim zdaniem Lisia dolina plasuje się przeciętnie.

wtorek, 6 stycznia 2015

Dziewczyna, która igrała z ogniem - Stieg Larsson



Tytuł oryginału: Flickam som lekte med elden
Tłumaczenie: Paulina Rosińska
Stron: 700
Wydawnictwo: Czarna Owca


Dziewczyna, która igrała z ogniem to drugi tom Millenium, popularnej trylogii kryminalnej autorstwa Stiega Larssona. Ponownie na scenę wychodzi nietuzinkowy duet bohaterów znany z poprzedniej części - dziennikarz Mikael Blomkvist i diabelnie zdolna researcherka Lisbeth Salander. Ich ścieżki przecinają się po raz kolejny i podążają w dość niebezpiecznym kierunku, a droga ta jest zdradliwa i pełna ryzykownych zakrętów. Lisbeth zostaje wplątana w głośną sprawę potrójnego morderstwa, a Mikael postanawia przeprowadzić własne śledztwo, aby odkryć prawdę.

W drugim tomie Millenium mamy okazję bliżej poznać nietypową bohaterkę, jaką jest bez wątpienia Lisbeth Salander. Niska i drobna z charakterystycznymi tatuażami oraz wyjątkowymi zdolnościami hakerskimi, dodatkowo ubezwłasnowolniona i uzależniona od swojego opiekuna prawnego. Dziewczyna jednak umie zadbać o siebie i dać popalić osobom, które jej podpadły. Ten niepozorny chudzielec potrafi być niebezpieczny. Jej trudna przeszłość, która dotychczas była owiana tajemnicą, ma istotne znaczenie dla fabuły. Białe kartki w życiorysie Lisbeth powoli zostają zapełnione, co daje pełniejszy obraz bohaterki. Salander to oryginalna postać, która nadaje swoistego kolorytu powieści. 

Dziewczyna, która igrała z ogniem to nie tylko motyw kryminalny z morderstwami i policyjnym śledztwem, ale również dopracowany wątek społeczno-obyczajowy. Obok prób rozwikłania zagadki i doprowadzenia śledztwa do końca, w którym pojawia się coraz więcej znaków zapytania, możemy przyjrzeć się szwedzkiemu społeczeństwu i codzienności bohaterów. Praca to tylko cząstka ich życia, w którym nie brakuje przecież innych aspektów. Autor uwiarygodnił postaci, skupiając się na ich aspiracjach, planach, nieporozumieniach, rozbieżności poglądów, relacjach rodzinnych i partnerskich. Larsson poruszył również temat handlu kobietami, a proceder ten odgrywa znaczną rolę w intrydze. 

Dziewczynę, która igrała z ogniem czyta się bardzo dobrze. Jest to wciągająca powieść kryminalna, która łączy w sobie zbrodnię, seksbiznes, trudną przeszłość, a nawet zemstę. Fabuła została ciekawie poprowadzona i książka skutecznie potrafi zająć kilka wieczorów. Jestem ukontentowana lekturą, niebawem sięgnę na pewno i po trzeci tom, a Was zachęcam do poznania twórczości Stiega Larssona.