Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z historią w tle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z historią w tle. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2019

Czwarty czerwony - Stefan Türschmid


Historia w roli głównej

Wiek XX to czas gwałtownych zmian na arenie politycznej i znaczących przemian społeczno-kulturowych. Wydarzenia historyczne miały ogromny wpływ na społeczeństwo i sposób postrzegania rzeczywistości. Za sprawą książki Stefana Türschmida możemy obserwować, jak dotychczasowy świat odchodzi w zapomnienie i kształtuje się nowy porządek. Autor przenosi czytelnika w przeszłość, łącząc historię z fikcją literacką.

czwartek, 2 maja 2019

Marlena. Błękitny anioł w garniturze - C. W. Gortner


Droga na szczyt w blasku reflektorów

Bardzo lubię twórczość Christophera W. Gortnera za możliwość poznania ciekawych postaci, za umiejętne oddanie realiów historycznych, za bardzo lekki i przystępny w odbiorze styl. Dzięki jego zbeletryzowanym biografiom miałam już okazję odbyć podróż na hiszpański dwór i towarzyszyć Szalonej Królowej, być świadkiem politycznych intryg za panowania dynastii Tudorów, czy też odkrywać sekrety rodziny Borgiów. Każda powieść Gortnera dostarcza wiele wrażeń i ciekawostek historycznych. I bardzo żałuję, że pozostałe tytuły są tak trudno dostępne. Tym razem autor przybliża sylwetkę Marleny Dietrich, niemieckiej aktorki i piosenkarki, kobiety ambitnej i charakternej, która stała się legendą złotej ery Hollywoodu.

czwartek, 14 marca 2019

Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell


Legendarna powieść amerykańska

„Przeminęło z wiatrem” powstawało przez dziesięć lat. Dzieło życia Margaret Mitchell doceniono i autorka otrzymała nagrodę Pulitzera. Burzliwe losy Scarlett O’Hary i nieprzystępnego kapitana Butlera pochłaniają bez reszty, rozpalają serca i dostarczają mnóstwa wrażeń. To nie tylko historia o porywach namiętności, to przede wszystkim opowieść o niespokojnych czasach wojny secesyjnej i jej następstwach, o przemianach społeczno-kulturowych w Ameryce w drugiej połowie XIX wieku. Książka dość długo czekała na mojej półce, aż w końcu zmierzyłam się z tą klasyką literatury. I cóż mogę powiedzieć? Jestem oczarowana.

wtorek, 26 lutego 2019

Baronówna. Na tropie Wandy Kronenberg, najgroźniejszej polskiej agentki - Michał Wójcik


Agentka o stu twarzach

Wanda Kronenberg to postać mocno niejednoznaczna i wymykająca się wszelkim schematom. To polska agentka działająca na kilka frontów, skutecznie lawirowała między Gestapo, Abwehrą i Armią Krajową. Poznała struktury funkcjonowania niemieckich służb, orientowała się w działaniu polskiego Podziemia. W jej życiorysie znajdują się również wzmianki o donoszeniu NWKD i współpracy z wywiadem brytyjskim. Wanda Kronenberg manipulowała, oszukiwała i kolaborowała. Jaką grę tak naprawdę prowadziła? 

poniedziałek, 25 lipca 2016

W cieniu prawa - Remigiusz Mróz

W cieniu prawa
Remigiusz Mróz

wydawnictwo: Czwarta strona, stron: 536

Remigiusz Mróz dał się poznać jako autor thrillerów prawniczych z charakterną bohaterką o ciętym języku, dynamicznej i emocjonującej trylogii o pewnym komisarzu, czy też wciągającej serii powieści z akcją osadzoną w czasie II wojny światowej. Czym pisarz zaskoczy nas tym razem? W najnowszej książce Mroza mamy okazję przenieść się do roku 1909 na teren Austro-Węgier. 

Nasz główny bohater, Erik Landecki, zostaje przyjęty na posadę czyścibuta w austriackim dworku. Długo tam jednak miejsca nie zagrzał, bo w nocy dochodzi do brutalnego morderstwa. Nad ranem dziedzic rodu zostaje znaleziony martwy w kałuży krwi, a Erik staje się głównym i jedynym podejrzanym. Tym bardziej, że pewien świadek zeznał, że nowo zatrudniony chłopak wymykał się w nocy z pokoju. Wszystko wskazuje na to, że Landecki dokonał zbrodni. Ktoś jednak postanawia mu pomóc, ale mimo starań i prób dojścia do prawdy Erikowi bliżej na szubienicę niż do uniewinnienia. Kim jest prawdziwy morderca i dlaczego chce wrobić akurat Landeckiego?

Do gustu przypadł mi pomysł z umiejscowieniem akcji w Galicji na początku XX wieku. Austriacki dworek, w którym panują określone zasady i zwyczaje, gdzie przestrzeganie konwenansów jest niezwykle istotne, to bardzo intrygujące tło do popełnienia zbrodni. Działa na wyobraźnię. To była ciekawa wycieczka w przeszłość, ale czułam pewien niedosyt i nie pogniewałabym się, gdyby autor nieco bardziej oddał ducha ówczesnej epoki. Relacje między mieszkańcami Raisetalu zostały jasno określone i każdy miał swoje miejsce oraz zadania do wykonania, a wszystko działo się pod czujnym okiem majordoma, któremu nie umknął żaden niuans. W takim miejscu mamy oczywiście do czynienia z różnymi konszachtami, kłamstwami i gierkami - ta cała otoczka pełna zależności całkiem nieźle się sprawdziła. Dość specyficzny światek.

Pierwsza połowa książki to coś à la kryminał retro, bo szukamy prawdziwego mordercy, próbując wyciągnąć Erika z celi śmierci i ta część najbardziej mnie przekonała. Później cała historia zmienia nieco swój charakter i tworzą się liczne teorie spiskowe, a my otrzymujemy coś na kształt powieści obyczajowej z motywem zemsty. Akcja na moment wyhamowała na rzecz opisu zmian w relacjach postaci, aby potem nieoczekiwanie ruszyć, zaprowadzając nas w dość niespodziewane miejsce. Co do samych bohaterów, to zabrakło mi nieco większego rysu psychologicznego, łatwo było ich przejrzeć i można było przypuszczać, że podejmą taką a nie inną decyzję. Każdy miał przypisaną rolę, której skrzętnie się trzymał. Krótko podsumowując, W cieniu prawa to ciekawa odmiana, ale ma też swoje słabsze strony.

wtorek, 31 maja 2016

Książka Racheli - Sissel Værøyvik


Książka Racheli, Sissel Værøyvik
wydawnictwo: Media Rodzina, stron: 440 

Znacie serię Gorzka Czekolada wydawnictwa Media Rodzina? Książki wchodzące w jej szeregi są naznaczone dużym ładunkiem emocjonalnym, poruszana tematyka jest dość mocna, niekiedy bardzo refleksyjna i poruszająca. Powolutku poznaję tę serię i każda powieść, którą miałam okazję dotychczas przeczytać, miała w sobie coś wyjątkowego. A to niezwykłe sylwetki bohaterów, trudną problematykę, czy też skłaniała do chwili zadumy. Nie inaczej było z Książką Racheli, którą zadebiutowała norweska autorka Sissel Værøyvik. 

Swoją przygodę rozpoczynamy w Bergen w Norwegii, gdzie poznajmy Ellę w dość tragicznych okolicznościach. Młoda kobieta od lat mieszkająca w Stanach Zjednoczonych, zmuszona jest powrócić do rodzinnego kraju. Jej rodzice, z którymi notabene nie miała dobrych relacji, zginęli w wypadku samochodowym. Przed Ellą trudne zadanie, musi się zmierzyć nie tylko z wieloma praktycznymi kwestami, ale również ze swoją przeszłością, o której wolała nie myśleć. Poza tym okazuje się, że rodzice wynajmowali lokum pewnej starszej kobiecie. Tajemnicza najemczyni postanawia opowiedzieć Elli swoją historię i dzięki jej opowieści przenosimy się do Bratysławy na rok przed wybuchem II wojny światowej. 

W książce pojawiają się liczne retrospekcje dotyczące życia Racheli, które w zasadzie stanowią trzon powieści. Poznajmy ośmioletnią dziewczynkę, pochodzącą z żydowskiej rodziny, która szybko utraciła beztroskie dzieciństwo. Ze względu na sytuację polityczną i pogłębiający się antysemityzm była zmuszona opuścić kochających rodziców i wraz z bratem przenieść się do Norwegii, co wywróciło jej świat do góry nogami. Życie Racheli nie rozpieszczało, wyrosła na kobietę bez korzeni, wciąż poszukującą swojego miejsca. Dowiadujemy się nie tylko o jej losach w czasie wojny, ale i jak radziła sobie w późniejszych latach. Przyglądamy się również zmianie, jaka zachodzi w tej postaci. Zresztą nie tylko u Racheli można zaobserwować przemianę, Ella też rozlicza się z przeszłością i przewartościowuje niektóre sprawy.

Autorka kreśli sylwetki dwóch bohaterek, które pomimo różnicy wieku, innego bagażu doświadczeń i odmiennego usposobienia, mają ze sobą wiele wspólnego. Dzieciństwo obu kobiet było naznaczone powagą i samotnością - u Elli istniała tylko fasada rodziny, w której szczęście było pozorne; w przypadku Racheli wojna odcisnęła swoje piętno. Dla każdej z nich powrót do Bergen to szansa na zmierzenie się z przeszłością i bolesnymi wspomnieniami, które były głęboko ukryte. Ella odkrywa również tajemnicę swojego ojca, która zmieniła jej dotychczasowe wyobrażenie o własnej rodzinie. Mamy dwie bohaterki i każda z nich ma swoją historię do opowiedzenia, które warto poznać. 

Książka Racheli Sissel Værøyvik to powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, o trudnych i niekiedy złych wyborach, o samotności i o walce z demonami przeszłości. Tematyka może nie należy do łatwych, ale autorka posiada lekkie pióro i pisze w zajmujący sposób. Powieść ma dość nostalgiczny wydźwięk, dużo tu smutnych wspomnień i prób rozliczenia się z tym, co było. Jeśli szukacie lektury skłaniającej do refleksji, to Książka Racheli będzie dobrym wyborem.

piątek, 24 lipca 2015

Niepokorne. Klara - Agnieszka Wojdowicz

Niepokorne. Klara, Agnieszka Wojdowicz
stron: 406, wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Pierwszy tom Niepokornych Agnieszki Wojdowicz bardzo przypadł mi do gustu. Autorka stworzyła ciekawą historię osadzoną w wiarygodnie odzwierciedlonych realiach XIX wieku, w których rola i obraz kobiety powoli się zmienia. Książka szalenie wciągająca i pięknie napisana, więc z przyjemnością sięgnęłam po długo wyczekiwaną część drugą.

Tym razem to Klara z trójki przyjaciółek wysuwa się na pierwszy plan. Śledzimy jej pierwsze kroki w dziennikarskiej karierze, towarzyszymy podczas burzliwych spotkań rodzinnych, które kończą się poważną kłótnią, i obserwujemy rozwijającą się znajomość z pewnym panem inżynierem. Klara nie boi się głośno mówić o swoich poglądach i angażuje się w różnego rodzaju akcje o charakterze emancypacyjnym. Zupełny inny tryb życia prowadzi Judyta, która zajmuje się projektowaniem tkanin. Nie czuje się jednak szczęśliwa i podejmuje decyzję, która będzie zapowiedzią sporych zmian. 

Dużym walorem tej książki jest tło historyczne, czyli opis młodopolskiego Krakowa pod koniec XIX wieku. Czas, w którym coraz więcej kobiet przeciwstawia się ciasnocie poglądów, walcząc o swoje prawa. Droga ta jednak jest ciężka i pełna przeszkód, a koniec tej wędrówki dość niepewny. Agnieszka Wojdowicz zaciekawia tym tematem dzięki wiarygodnym opisom i barwnej charakterystyce postaci. Konfrontuje ze sobą dwa obozy, bo z jednej strony poznajemy poglądy zwolenniczek emancypacji, natomiast po drugiej stronie barykady stoją osoby niechętnie zmianom roli kobiety. Różnica przekonań jest wyraźna, co też często doprowadza do nieprzyjemności. Autorka zaprasza nas również w podróż do cesarsko-królewskiego Wiednia, a umiejscowienie akcji właśnie tam bardzo przypadło mi do gustu. 

Niepokorne. Klara, podobnie jak tom pierwszy, wciąga od pierwszym stron, czarując sugestywnymi obrazami nie tylko miejsc i strojów, ale także opisem konwenansów oraz mentalności ówczesnego społeczeństwa. Bez trudu potrafiłam przenieść się w przeszłość i poczuć ducha epoki. Ciekawi bohaterowie dopełniają całości, która jest jak najbardziej warta uwagi. Drugi tom o niepokornych kobietach był interesującą i barwną lekturą i bez wątpienia jest to bardzo dobra kontynuacja. Serdecznie polecam ten cykl, a ja teraz z niecierpliwością wyczekuję części trzeciej.

wtorek, 13 stycznia 2015

Wrześniowe dziewczynki - Maureen Lee


Tytuł oryginału: The September Girls
Tłumaczenie: Ewa Morycińska-Dzius
Stron: 471
Wydawnictwo: Świat książki


Dwie rodziny, dwie skrajności. W jednym domu, pomimo komfortu i wygód jakie dają pieniądze, brakuje radości, miłych słów i kochających gestów, wśród czterech ścian panuje ponura atmosfera, a mieszkańców trudno nazwać szczęśliwymi. Druga rodzina żyje w nędzy, ale ich wzajemne relacje oparte są na miłości i zaufaniu. Na przekór wszelkim trudnościom nie tracą pogody ducha, czekając aż los się do nich uśmiechnie. A zmiany nadchodzą wielkimi krokami. Zmiany, które będą miały ogromy wpływ na życie bohaterów.

Wrześniowe dziewczynki to historia dwóch rodzin, które los połączył pewnego deszczowego dnia, kiedy to dwie kobiety w tym samym domu rodzą dwie dziewczynki. Caffrey’owie przybyli do Liverpoolu z Irlandii przekonani, że czeka na nich przytulny kącik. Spotkało ich jednak spore rozczarowanie. Brenna zmuszona jest szukać pomocy u obcych i trafia pod dach państwa Allardyce, gdzie rodzi córeczkę. W tym samym czasie Eleanor Allardyce również wydaje na świat dziewczynkę. Dziewiętnaście lat później ich córki postanawiają zaciągnąć się do wojska.

Niezłym pomysłem było przedstawienie bohaterek na zasadzie kontrastu. Jedna pochodząca z wyższych sfer, wiotka, delikatna, nieszczęśliwa i zamknięta w złotej klatce. Druga żywiołowa, bez wykształcenia, dla której dzieci są całym światem. Taka kreacja postaci była ciekawym posunięciem, ale prawdę mówiąc, początkowo żadna z bohaterek nie przekonała mnie do siebie. Obie irytowały mnie swoim zachowaniem i podejściem do życia, ale z czasem przyzwyczaiłam się i z większą uwagą śledziłam ich życie. Ich córki, czyli tytułowe wrześniowe dziewczynki, to również całkowite przeciwieństwa. Arogancka snobka i dobra dusza. Te postaci wydały mi się barwniejsze, a ich losy bardziej mnie zainteresowały ze względu na tło wydarzeń, czyli wybuch II wojny światowej.

Początkowo akcja książki rozgrywa się w latach 20. XX wieku i niestety zabrakło mi trochę większego odzwierciedlenia realiów ówczesnych czasów. Nie mówię, że autorka w ogóle się nie przyłożyła do tematu, ale miałam nadzieję na nieco bardziej dopracowane tło. Opis zawieruchy wojennej wypada już odrobinę ciekawiej i akcja też nabiera tempa, chociaż zdarzają się i mało wciągające fragmenty. Z Liverpoolu mamy okazję przenieść się na Maltę, gdzie stacjonują dziewczęta. Tam przeżyją wiele dobrych i złych chwil, które wniosą dużo nowego. W życiu każdej postaci, która pojawia się na stronach Wrześniowych dziewczynek, mają miejsce sytuacje, które w większym lub mniejszym stopniu odciskają swoje piętno. Bieg zdarzeń łączy się z nieuchronnymi zmianami, jakie zachodzą w bohaterach. I autorka trafnie opisała te przemiany. Jednak mnie ta historia nie porwała aż tak, jak na to liczyłam.

środa, 5 listopada 2014

Turkusowe szale - Remigiusz Mróz


Stron: 523
Wydawnictwo: Bellona

Remigiusz Mróz w Turkusowych szalach w zajmujący sposób opowiada o polskim lotnictwie na Zachodzie, opierając się na wspomnieniach i opracowaniach związanych z 307 Dywizjonem. Nie jest to jednak książka stricte historyczna, lecz powieść sensacyjna z sugestywnie oddanymi realiami ówczesnych czasów.

Trwa II wojna światowa. Na wyspach brytyjskich zostaje sformowany 307 Dywizjon Myśliwski Nocny „Lwowskich Puchaczy”, w skład którego wchodzą polscy lotnicy. Jak wiadomo, początki bywają trudne. Bariery językowe znacznie utrudniają komunikację, przestarzałe samoloty nie budzą zachwytów, a brak zaufania i nieporozumienia z Anglikami to kolejna niedogodność. Polacy rwą się do latania i do walk z nieprzyjacielem, nie potrafią bezczynnie siedzieć w bazie. Grupa lotników podejmuje się więc samozwańczej misji. Poza tym istnieje podejrzenie, że w dywizjonie jest szpieg. Czy Lwowskim Puchaczom uda się wykryć sabotażystę zanim dojdzie do kolejnej tragedii?

Bohaterowie Turkusowych szali to dość charakterna gromadka, która została świetnie sportretowana. Ich nieustanna chęć działania i wola walki sprzyja kłopotom i niespodziewanym zdarzeniom, cięte riposty i złote myśli potrafią rozbawić do łez, a akrobacje w powietrzu oraz liczne starcia z wrogiem wzbudzają niepokój i zarazem niekłamany podziw. Dobrze zakamuflowany szpieg potęguje napięcie i podsyca ciekawość, a jego tożsamość pozostaje zagadką do samego końca. Nie sposób nie polubić ekipy lotników, zwłaszcza Feliksa i Leona, których przygody śledzi się z zapartym tchem. Losy bohaterów obfitują w niebezpieczne zadania, przykre wiadomości i porażki, ale nie brakuje również zabawnych sytuacji i momentów chwały. Bez wątpienia autorowi udało się wykreować ciekawe i nietuzinkowe postaci, z którymi chce się spędzić jak najwięcej czasu.  

Akcja powieści mknie wartko naprzód i trzyma w napięciu. Remigiusz Mróz potrafi przykuć uwagę czytelnika, bowiem fabuła zaciekawia już od pierwszych stron i trudno rozstać się z bohaterami choć na chwilę. Temat lotnictwa został przedstawiony w zajmujący i zrozumiały dla laika sposób, a umiejętnie zarysowane tło historyczne dodaje realizmu. Książka wciąga za sprawą ciekawie poprowadzonego wątku szpiegowskiego, dynamicznego tempa i barwnych bohaterów, którzy igrają ze śmiercią, walczą o przetrwanie i mierzą się z własnymi słabościami. Turkusowe szale to świetna powieść sensacyjna, która dostarcza sporo wrażeń. Serdecznie polecam! Dajcie się porwać tej historii.

sobota, 19 lipca 2014

Niepokorne. Eliza - Agnieszka Wojdowicz


Stron: 423
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia


Niepokorne. Eliza otwiera trylogię o losach kobiet, które wyłamują się z przyjętego modelu życia i starają się spełnić swoje marzenia pomimo licznych trudności. Przed nimi ciężka przeprawa, ponieważ muszą walczyć z narzuconymi ograniczeniami, brakiem akceptacji i powszechnie panującym przekonaniem, że odpowiednie miejsce kobiety jest wyłącznie u boku męża. Bowiem zadaniem płci pięknej jest przede wszystkim rodzenie dzieci i dbanie o dom, a chęć samorealizacji to czysta fanaberia. Odstępstwa od tej powszechnej normy zdarzają się jednak coraz częściej, czego idealnym przykładem są bohaterki wykreowane przez Agnieszkę Wojdowicz.

Rok 1895. Eliza Pohorecka opuszcza rodzinny dom i przenosi się do Krakowa, gdzie rozpoczyna studia farmaceutyczne jako jedna z pierwszych kobiet. Już podczas jazdy pociągiem spotyka ją niemiła przygoda, której konsekwencje okażą się poważne. Znajomość z austriackim wojskowym rozwija się w zakazanym kierunku, poza tym młodej kobiecie grozi niebezpieczeństwo. Eliza zaprzyjaźnia się z Klarą Stojnowską, która nie waha się mówić głośno o swoich poglądach na temat równości płci. Jako emancypantka nie potrafi porozumieć się ze swoim konserwatywnym ojcem i często dochodzi między nimi do kłótni. Klara jednak odgrywa najmniejszą rolę w powieści, więcej uwagi zostało poświęcone Elizie i trzeciej bohaterce, czyli Judycie Schraiber. Judyta jest Żydówką, która kierowana namiętnością ucieka z domu. Jej marzeniem jest zostać malarką, jednak czeka ją wiele rozczarowań i problemów.

Wojdowicz stworzyła niezwykle ciekawe życiorysy swoich bohaterek, a ich losy wzbudzają zainteresowanie już od pierwszych stron. Niepokorne kobiety, które różnią się pochodzeniem, zainteresowaniami, pomysłem na życie, osobowością, ale jedno je bez wątpienia łączy – mają marzenia, których nie boją się realizować. Nie przychodzi im to łatwo, muszą pokonać wiele przeszkód i zmierzyć się z uprzedzeniami. Autorka w zajmujący sposób ukazała sytuację kobiet pod koniec XIX wieku w cesarsko-królewskim Krakowie. Obok przykładnych żon, które wiodą spokojne życie w cieniu mężczyzn, zwolenniczki równości płci odrzucają konwenanse i swoim zachowaniem, wyglądem oraz bezpośredniością łamią przyjęte normy społeczne. Coraz więcej kobiet pragnie rozwijać zainteresowania i podążać za swoimi aspiracjami. Realia ówczesnych czasów są wiarygodnie odwzorowane, autorka lekko zarysowała również sytuację polityczną, ukazując kontrast między Galicją i Królestwem Kongresowym. Opisy są niewymuszone i idealnie oddają ducha epoki, co jest ogromnym plusem powieści.

Niepokorne. Eliza to bardzo dobra książka z wiarygodnym tłem historycznym i wciągającą fabułą, w której nie brakuje barwnych postaci, zakazanych uczuć, a nawet zbrodni. Autorka wspomniała również o żydowskich tradycjach, co jest interesującym dopełnieniem wątku społeczno-obyczajowego. Powieść jest napisana pięknym językiem, dzięki czemu czyta się z prawdziwą przyjemnością. Wojdowicz zaprasza w wyjątkową i ciekawą podróż w przeszłość, opowiadając historię nietuzinkowych kobiet. Pierwsza część trylogii jest bardzo obiecująca i czekam z niecierpliwością na kolejny tom.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Parabellum. Horyzont zdarzeń - Remigiusz Mróz


Stron: 312
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica


Trwa wojenna zawierucha. Wróg napierający z każdej strony nie przebiera w środkach, a śmierć zbiera obfite żniwo. Nie istnieje bezpieczne miejsce. W rzeczywistości ogarniętej wojną panuje chaos, agresor brutalnie miażdży każdy przejaw sprzeciwu, szerząc grozę i okrucieństwo. Każdy dzień jest naznaczony strachem, niepewnością i ciągłą walką o przetrwanie. Nie brakuje jednak ducha walki, a odwaga i męstwo są źródłem niekiedy heroicznych czynów. Parabellum to cykl książek autorstwa Remigiusza Mroza opowiadających o trudach wojny z perspektywy kilku osób, które zmuszone są pokonać mnóstwo przeszkód i przeciwności losu, zmierzyć się z własnym strachem i nie tracić zimnej krwi w obliczu śmiertelnego zagrożenia.

Horyzont zdarzeń to druga część cyklu, więc niewiele napiszę o fabule, aby nie zepsuć ewentualnej lektury pierwszego tomu, który notabene jest bardzo dobry. Autorowi udało się powołać do życia nietuzinkowych bohaterów, od których bije autentyzm. Z pewnością nie są to postaci papierowe, które sprawiają wrażenie mdłych i nieciekawych. Wręcz przeciwnie! Różnorodność charakterów daje się odczuć, co dodatkowo ubarwia całą historię. Bracia Zaniewscy, których wojna zastała w różnych miejscach, to całkowite przeciwieństwa. Staszek z natury opanowany stara się nie podejmować pochopnych decyzji, a emocje tłumi głęboko w sobie. Wraz z narzeczoną Marią, która jest Żydówką, próbują przedostać się do Francji. Droga ta obfituje w wiele trudności i niebezpieczeństw, a pewna sytuacja skłania ich do zmiany pierwotnego planu ucieczki. Drugiego z braci, Bronka, który u progu II wojny światowej stacjonował na granicy rumuńskiej, splot wydarzeń zmusił do ponownego starcia oko w oko z nieprzyjacielem. Ta potyczka przyniosła ze sobą tragiczne skutki. Intrygującą postacią jest Christian Leitner, niemiecki oficer, który wymyka się schematowi. To pedantyczny służbista, który sumiennie wypełnia rozkazy i dużo wymaga zarówno od siebie, jak i podległych mu ludzi. Jednak nie jest bezmyślnie zaślepiony nazistowską ideologią, trzyma się swojego systemu wartości, a epatowanie okrucieństwem i nadmierne represje uważa za nieuzasadnione i niepotrzebne. W opozycji do niego stoi inny Niemiec, wyjątkowy sadysta, który nie ma w sobie krztyny człowieczeństwa, a w jego działaniach wyraźnie widać całkowitą pogardę dla ludzkiego życia i przekonanie o własnej wyższości.

Fabuła powieści jest niezwykle dynamiczna, akcja mknie przed siebie, nie pozwalając na chwilę oddechu i w efekcie od książki nie można się oderwać. Z niesłabnącym zainteresowaniem śledzi się losy bohaterów, którzy nie mogą stracić czujności, bowiem z każdej strony czyha niebezpieczeństwo. Jeden fałszywy krok, zaufanie nieodpowiedniemu człowiekowi, impulsywnie podjęta decyzja może być zapowiedzią przygnębiającej i nieuniknionej porażki. Poszczególne wątki niosą ze sobą sporą dawkę emocji, a wydarzenia przeplatają się ze sobą, ukazując dramatyczny i okrutny obraz wojny. Jednak nie jest to typowa literatura wojenna, ponieważ cykl Parabellum to w dużej mierze również sensacja pełna pościgów, bijatyk, strzelanin, a nawet afer szpiegowskich, co w efekcie daje niezwykle zajmującą, wieloaspektową i trzymającą w napięciu książkę.

Krótko podsumowując, Parabellum. Horyzont zdarzeń to barwni bohaterowie, których zmagania obserwuje się z niepokojem i rosnącą ciekawością, dynamiczne tempo akcji, które nie pozwala na nudę i lekkie pióro autora, które sprawia, że książkę czyta się błyskawiczne. Jest to bardzo dobra kontynuacja i podobnie jak tom pierwszy wciąga od samego początku. Powieść wszystkim gorąco polecam! Jeśli jeszcze nie znacie tej historii, to proponuję jednak zacząć od Prędkości ucieczki, aby Was nic nie ominęło, a ja mam nadzieję, że kolejne części cyklu pojawią się już niebawem.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Tajemnice - Deirdre Purcell



Tytuł oryginału: Tell Me Your Secret
Tłumaczenie: Anna Nowosielska
Stron: 495
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka


Deirdre Purcell to irlandzka pisarka, wcześniej występowała w teatrze i pracowała jako dziennikarka. Dorobiła się kilkunastu powieści, wśród których znalazło się wiele światowych bestsellerów. Sięgnęłam po Tajemnice skuszona zarysem fabuły widniejącym na okładce, książka okazała się rozbudowaną powieścią obyczajową, w której najistotniejszą rolę odgrywał wątek romansowy. Lektura będzie więc dobrym wyborem dla fanów wszelakich historii miłosnych i o rodzinnych sekretach.

Jest rok 1944 i mimo szalejącej wojny, dla Violet Shine jest to najlepszy okres w życiu, bowiem przeżywa swoją pierwszą miłość. Musi to ukrywać w sekrecie, ponieważ rodzice nigdy nie zaakceptowaliby chłopaka, którego ich ukochana córka obdarzyła uczuciem. Tajemnica jednak wychodzi na jaw i Violet zostaje zamknięta na wieży domu o nazwie Whitecliff, w którym dotychczas spędziła beztroskie dzieciństwo. Sześćdziesiąt lat później Claudine angażuje się w sprzedaż zrujnowanej posiadłości, o której krąży mnóstwo plotek. Kobieta poznaje historię Violet, której losy okazały się dość zaskakujące, a w życiu samej Claudine zachodzą poważne zmiany.

Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach, bowiem fragmenty z przeszłości przeplatają się z teraźniejszością, takie retrospekcje zawsze ubarwiają fabułę. Autorka przenosi nas do malowniczej Irlandii i przedstawia ją z dwóch różnych perspektyw, które dzieli sześćdziesiąt lat. II wojna światowa jest tylko tłem dla rozgrywających się wydarzeń, kilka razy zostało wspomniane o trudnościach i zmianach, jakimi została naznaczona codzienność z powodu toczących się walk na froncie. Nie zabrakło również kilku dramatycznych informacji, które odzwierciedlały smutne skutki wojny. Autorka kreśli zupełnie odmienny styl życia i postrzegania rzeczywistości, myślano wtedy innymi kategoriami i za wszelką cenę chciano chronić dobre imię rodziny. Poruszona została również kwestia podziału klasowego, osoby z różnych sfer nie mogły liczyć na wspólną przyszłość bez wywołania skandalu i potępienia ze strony bliskich. Dla kontrastu autorka opisuje współczesny obraz rodziny, która boryka się z całkiem innymi problemami.

Purcell skupia się przede wszystkim na emocjach, począwszy od zakazanej miłości, poprzez strach i nadzieję, a kończąc na bezsilnej złości. Każdy z bohaterów na swój sposób stara się zmierzyć z zaistniałą sytuacją i wyraźnie widać różnorodność charakterów, jednak niektóre sytuacje i zachowanie poszczególnych postaci były przesadzone, momentami wręcz absurdalne. Jak sam tytuł wskazuje, w książce nie mogło również zabraknąć tajemnic, które pisarka stopniowo odkrywa. Mnóstwo sekretów, jedne do przewidzenia i łatwe do odgadnięcia, inne wprowadzają zamęt. Przyznaję, że spodziewałam się nieco innej historii, Tajemnice natomiast okazały się słodko-gorzką opowieścią o życiu i mimo kilku optymistycznych akcentów, w moim odczuciu książka bardziej wprowadza w melancholię niż relaksuje. Jest to powieść przede wszystkim o miłości, ale również o trudnych wyborach i decyzjach, które mogą przekreślić marzenia, o przebaczeniu i poszukiwaniu szczęścia. Podsumowując, Tajemnice nie sprostały w pełni moim oczekiwaniom, ale na pewno znajdą się czytelnicy, których ta historia zachwyci.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Odmieniec - Philippa Gregory


Tytuł oryginału: Changeling
Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Stron: 287
Wydawnictwo: Egmont


Philippa Gregory to autorka, która w swoich książkach w interesujący i drobiazgowy sposób kreśli realia historyczne, łącząc ze sobą autentyczne wydarzenia i postaci z fikcją literacką. Jej fabularyzowane biografie, zwłaszcza te osadzone w czasach Tudorów, cieszą się dużą popularnością. Odmieniec to początek nowej serii o nazwie Zakon Ciemności, książka została napisana w nieco innym stylu niż pozostałe powieści autorki i można ją podpiąć pod literaturę młodzieżową.

Niewiele brakowało, aby Luca Vero wpadł w poważne tarapaty. Dzięki swojej przenikliwości połączył kilka faktów i doszedł do pewnego wniosku, który inni odebrali jako herezję. Chłopak był przekonany, że czeka go kara śmierci, ale jego losy potoczyły się w całkiem niespodziewanym kierunku. Z dwoma innymi osobami udaje się w misję, która dla niego samego jest zagadką. Tymczasem siedemnastoletnia Izolda zostaje zmuszona do przeniesienia się do klasztoru i złożenia ślubów. Od kiedy pojawiła się w opactwie, zakonnice zaczęły lunatykować i miewać podejrzane wizje. Sprawę ma wyjaśnić Luca, który na polecenie papieża przybywa do klasztoru, jest to jego pierwsze zadanie jako inkwizytora. Gdzie powinien szukać wyjaśnienia tych niecodziennych sensacji?

Opowieść rozgrywa się w XV wieku, czyli w czasach głębokich przesądów i zabobonów, walki z heretykami i przeświadczeniu, że wszystko, co inne i nieznane jest niebezpieczne oraz szkodliwe. Umiejscowienie akcji w tym okresie historycznym silnie wpływa na wyobraźnię czytelnika, dostarczając zarówno niemało wrażeń, jak i cennych informacji. Autorka wybrała również odpowiednie miejsce – stary klasztor i obłąkane siostry to zalążek ciekawej historii, ale czy tak było w istocie? Owszem, widoczne są spore szanse na zajmującą i enigmatyczną opowieść, ale odniosłam wrażenie, że ów potencjał nie został w pełni wykorzystany. Kreacja bohaterów została zarysowana dość powierzchownie w moim odczuciu, przez co nie przywiązałam się do żadnej z postaci. Moją sympatię wzbudził jedynie niesforny Freize, którego poczucie humoru i sposób bycia dodają kolorytu.

Czy na tle wielu innych książek traktujących o średniowiecznych realiach, powieść Gregory się wyróżnia? Niestety, moim zdaniem wypada przeciętnie. Muszę przyznać, że lekturą Odmieńca poczułam się trochę rozczarowana. Fabuła momentami była bardzo przewidywalna i czytelnik dość szybko orientuje się, jak zakończy się poszczególny wątek. Rozwój akcji dostarcza niewielu niespodzianek i to jest największy zarzut. Para głównych bohaterów wydaje się odrobinę niemrawa, ale wynagradzają to postaci drugoplanowe, które są o wiele barwniejsze. Duży plus należy się za tło historyczne, które przyciąga i na swój sposób fascynuje. Książkę czyta się lekko i myślę, że sprawdzi się jako miła odskocznia od rzeczywistości, ale może też pozostawić pewien niedosyt.   

środa, 3 lipca 2013

Cukiernia pod Amorem. Hryciowie - Małgorzata Gutowska-Adamczyk


Stron: 495
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia


Trylogia Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk to historia przede wszystkim o relacjach rodzinnych, sekretach i przemilczanych sprawach, które dopiero po czasie i zupełnie nieoczekiwanie wychodzą na światło dzienne. Jest to opowieść o uczuciach, porywach namiętności i drobnych intrygach, miłości szczerej, ale niespełnionej. Cukiernia pod Amorem to również mnóstwo barwnych charakterów, zabawnych i wzruszających sytuacji oraz ciągłych zmian. Cukiernia pod Amorem. Hryciowie to ostatni tom tej wciągającej i wielowątkowej sagi rodzinnej.

Wraz z wybuchem II wojny światowej nastały ogromne zmiany w życiu bohaterów. Hrabia Tomasz jest zmuszony opuścić swój majątek, który zajęli niemieccy okupanci. Paweł Cieślak razem z rodziną mieszkają nieopodal. Czy mężczyzna w końcu pozna swojego biologicznego ojca i wyzna swój sekret? Gina na skutek nieoczekiwanych wydarzeń wpada w tarapaty i nie ma żadnych wieści o swojej rodzinie. W czasach współczesnych pojawienie się Adama Toroszyna, który przyjechał do Polski po pięćdziesięciu latach, wprowadziło również trochę zamieszania. Czy Celina spotka się ze swoim ukochanym sprzed lat, który tak nagle ją opuścił? Jeszcze postać Heleny trochę namieszała, dając się Hryciom we znaki. A co z tajemniczym pierścieniem, który został znaleziony przez archeologów?

Muszę przyznać, że lektura tej części, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich, trochę mnie przygnębiła. Większość fragmentów dotyczy wojennej zawieruchy pełnej niepewności, strachu i niebezpieczeństw, kiedy to młodzieńcze ideały poszły w zapomnienie, zastąpione prozą niełatwej rzeczywistości. Autorka w umiejętny sposób przedstawiła realia historyczne, opisując oblężenie Warszawy, prześladowania Żydów, działalność partyzantów i późniejsze życie w powojennej Polsce. Czas mija nieubłaganie, nikogo nie oszczędzając. Czytelnicy, którzy zdążyli już poznać postaci tej sagi i zapałać do nich sympatią, wzruszą się nie jeden raz. Największą zaletą tej książki są właśnie bohaterowie, osoby z krwi i kości ze swoimi marzeniami, namiętnościami i małymi grzeszkami. Bije od nich autentyzm, a ich losy śledzi się z ogromną ciekawością, wręcz z niecierpliwieniem. Na uwagę zasługuje również język powieści, barwne opisy i nieco gawędziarski styl powoduje, że od książki nie można się oderwać.

Niektóre sytuacje, które rozgrywały się w czasach współczesnych, momentami przypominały brazylijską telenowelę. Intrygi, manipulacja i walka o spadek, a dodatkowo zagadka pierścienia i kilka słów o uczuciach. Te fragmenty były odskocznią od wojennej rzeczywistości, która przysporzyła wiele cierpienia,  bezlitośnie weryfikując plany i marzenia. Nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione, co może pozostawiać pewien niedosyt. Z drugiej strony mamy możliwość dopowiedzieć sobie resztę historii, tworząc różne scenariusze. Takie otwarte zakończenie pozostawia duże pole do popisu dla naszej wyobraźni i możliwe, że barwna historia Gutowa pozostanie w nas na dłużej. Serdecznie polecam całą trylogię Cukierni pod Amorem, są to książki warte uwagi i jestem przekonana, że jeszcze do nich wrócę.

piątek, 10 maja 2013

Zaginiona księga z Salem - Katherine Howe



Tytuł oryginału: The Physick Book of Deliverance Dane
Tłumaczenie: Rafał Olboromski
Stron: 413
Wydawnictwo: Niebieska studnia


Jakie jest Wasze pierwsze skojarzenie ze słowem Salem? Jestem pewna, że czarownice. Właśnie w tym mieście w 1692 roku odbył się proces, w którym udział wzięło wiele kobiet oskarżonych o czary i spoufalanie się z diabłem. Katherine Howe w swojej powieści wykorzystała fakty historyczne, dodając też sporą dawkę wydarzeń fikcyjnych, co współgra ze sobą bez zarzutu. Wspomnę jeszcze, że autorka prowadzi seminaria na uniwersytecie na temat magii w dawnych czasach, jest również potomkinią Elisabeth Howe – kobiety oskarżonej w procesie w Salem i postać ta nawet pojawia się w książce.

W jaki w ogóle sposób doszło do procesów o czary w Salem? Córka pastora zaczęła cierpieć na konwulsje, którym nijak nie można było zaradzić. Swoją drogą w XVII wieku medycy uważali chyba upuszczanie krwi za jedyną metodę leczenia i stosowano ten proceder na niemal wszystkie dolegliwości. Stwierdzono, że na dziewczynkę rzucono urok i winą obarczono trzy kobiety, a z czasem coraz więcej osób oskarżano o czary. Akcja powieści rozgrywa się również w XX wieku i poznajemy Connie, która jest absolwentką Harvardu i właśnie szuka materiałów do swojej pracy doktorskiej. Dodatkowo obiecała matce, że zajmie się porządkowaniem starego i opuszczonego domu po babci, a jak każda wiekowa budowla i ta skrywa swoje sekrety. Connie natrafia na pewien trop, który prowadzi ją do tajemniczej księgi.

Akcja powieści biegnie dwutorowo, wydarzenia z przeszłości splatają się z teraźniejszością. Myślę, że gdyby autorka skupiła się przede wszystkim na współczesnych fragmentach, to książka dużo by straciła. Howe w bardzo zajmujący i przystępny sposób przedstawiła wątki, które rozgrywają się w XVII wieku, powoli wprowadza czytelnika w odpowiedni nastrój i z precyzją kreśli przyczyny oraz następstwa paniki w Salem, wspomniane też zostało nieco o magii ludowej. Te retrospekcje bardzo ubarwiają fabułę i dzięki nim książka jest klimatyczna, bo sama akcja w czasach współczesnych nie dostarczyłaby tylu wrażeń. Bohaterka powolutku odkrywa tajemnicę, w jej życiu zjawia się oczywiście piękny nieznajomy, poza tym promotor Connie bardzo na nią naciska, aby odnalazła księgę. Muszę przyznać, że momentami niewiele się działo, akcja zwalniała i toczyła się leniwie, ale po chwili fabuła rozkręcała się ponownie. Bohaterowie są ciekawie zarysowani i przykładowo matka Connie była nieco oderwana od rzeczywistości, zajmowała się odczytywaniem aury, co pragmatycznej córce było nie w smak.

Autorka dodała szczyptę prawdziwej magii, czyli nie mogło zabraknąć różnych dziwnych specyfików i mamrotania zaklęć pod nosem, co momentami wydawało mi się nieco komiczne. Nie mam nic przeciwko czarom, ale gdyby Howe pozostawiła ten wątek w sferze legendy i niedopowiedzeń, historia miałaby więcej uroku, ale to tylko moje subiektywne odczucie. Autorka umiejętnie połączyła wydarzenia i postaci historyczne z fikcją literacką, tworząc ciekawą opowieść, która momentami może rozbawić, innym razem zaś wzruszyć. Zaginioną księgę z Salem czyta się całkiem przyjemnie, tematyka potrafi zaintrygować i jeśli interesują Was historie o czarownicach, to powieść przypadnie Wam do gustu.

środa, 27 marca 2013

Córka kata - Oliver Pötzsch



Tytuł oryginału: Die Henkerstocher
Tłumaczenie: Edyta Panek
Stron: 477 
Wydawnictwo: Espirt


Oliver Pötzsch akcję swojej powieści osadził w XVII wieku, czyli w okresie pełnym krwawych wojen, tortur, polowań na czarownice i całym szeregiem zabobonów. Niemal wszystkie te elementy można odnaleźć w Córce kata. Co ciekawe, sam autor jest potomkiem Kuislów – najsłynniejszej dynastii katów w Bawarii, czyli nie stworzył całkowicie fikcyjnego bohatera, tylko pisał o swoim przodku, oczywiście dodając coś od siebie i odpowiednio ubarwiając historię.

W Schongau dochodzi do morderstwa dziecka, na ramieniu ofiary widnieje tajemniczy symbol. Mieszkańcy są przekonani, że to sprawka czarownicy i winną znajdują momentalnie. Oskarżają akuszerkę Martę Stechlin, z którą zamordowany chłopiec spędzał dużo czasu. Pisarz sądowy chcąc uzyskać zeznania, domaga się, aby oskarżona została poddana torturom. Kat nie wierzy, że to Marta stoi za tym zabójstwem i postanawia odkryć prawdę na własną rękę. Razem z miejscowym medykiem Simonem i córką Magdaleną zaczynają prowadzić małe śledztwo, które nie jest mile widziane, bo przecież winna jest już w więzieniu. Tymczasem dochodzi do kolejnego morderstwa i innych podejrzanych wydarzeń.

Fabuła została osadzona w ciekawej scenerii i jest to duży atut tej książki, jeśli oczywiście lubicie powieści historyczne. Autor stanął na wysokości zadania i bardzo plastycznie oraz ze sporą dawką autentyzmu oddał ducha ówczesnej epoki. Na przykładzie małego miasteczka Schongau pokazał codzienny rytm życia poszczególnych mieszkańców, widać wyraźny rozdźwięk między osobami ważnymi i szanowanymi, a całą resztą społeczeństwa. Pötzsch ze szczegółami przybliżył pracę kata, serwując czytelnikowi niezwykle drobiazgowy opis narzędzi oraz samego procesu torturowania. Aż mnie zaczynały palce boleć, jak czytałam o miażdżeniu kciuków. Bardzo zaciekawiło mnie też, jak wyglądało życie kata w miasteczku i to, w jaki sposób był odbierany przez inne osoby. Jakub Kuisl jawił się niczym zły omen, na jego widok odmawiano zdrowaśki, a przecież był jednym z ważniejszych mieszkańców. Oczywiście nie mogło zabraknąć polowania na czarownice i mamy okazję się przekonać, jak szerzy się zabobon i ciemnota. Dzieci zostały zamordowane, wybucha pożar, koza zdechła, chleb się przypalił – to wszystko sprawka kobiety, która podobno ma konszachty z samym diabłem. Nieważne, że jest niewinna. Musi się przyznać, potem ją trzeba spalić na stosie, aby w miasteczku znowu zapanował spokój.

Autorowi mogę jeszcze na plus zapisać kreacje bohaterów, postaci są barwne i ciekawie zarysowane. Teraz przyjdzie czas na ale. Spodziewałam się, że Córka kata będzie zajmującą powieścią z intrygującą zagadką, a prawdę mówiąc, to cały ten wątek kryminalny był dla mnie nieco nużący. Niestety, jako kryminał książka wypada dość słabo. Pomysł był ciekawy, ale akcja niepotrzebnie się rozwlekła i nie trzymała w napięciu, niektóre fragmenty były przegadane, a ostateczne rozwiązanie zagadki nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Nawet przeczuwałam, kto stoi za tymi morderstwami, a wytłumaczenie, skąd pojawił się tajemniczy znak, też mnie trochę zawiodło. Pomijając tę kwestię, książka nie jest najgorsza, realia historyczne zostały przedstawione bardzo wiarygodnie, bohaterowie są barwni, zwłaszcza postać kata jest bardzo intrygująca, pojawia się nawet wątek romansowy, ale w żaden sposób nie dominuje nad treścią – na jego przykładzie autor pokazał, że przekroczenie niektórych granic może nieść ze sobą potępienie otoczenia. Córkę kata określiłabym jako dobrą książkę obyczajową z historią w tle i średnio udanym wątkiem kryminalnym, coś dla fanów powieści historycznych.