Wiek XX to czas gwałtownych zmian na arenie politycznej i znaczących przemian społeczno-kulturowych. Wydarzenia historyczne miały ogromny wpływ na społeczeństwo i sposób postrzegania rzeczywistości. Za sprawą książki Stefana Türschmida możemy obserwować, jak dotychczasowy świat odchodzi w zapomnienie i kształtuje się nowy porządek. Autor przenosi czytelnika w przeszłość, łącząc historię z fikcją literacką.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z historią w tle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z historią w tle. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 maja 2019
Czwarty czerwony - Stefan Türschmid
Wiek XX to czas gwałtownych zmian na arenie politycznej i znaczących przemian społeczno-kulturowych. Wydarzenia historyczne miały ogromny wpływ na społeczeństwo i sposób postrzegania rzeczywistości. Za sprawą książki Stefana Türschmida możemy obserwować, jak dotychczasowy świat odchodzi w zapomnienie i kształtuje się nowy porządek. Autor przenosi czytelnika w przeszłość, łącząc historię z fikcją literacką.
czwartek, 2 maja 2019
Marlena. Błękitny anioł w garniturze - C. W. Gortner
Bardzo lubię twórczość Christophera W. Gortnera za możliwość poznania ciekawych postaci, za umiejętne oddanie realiów historycznych, za bardzo lekki i przystępny w odbiorze styl. Dzięki jego zbeletryzowanym biografiom miałam już okazję odbyć podróż na hiszpański dwór i towarzyszyć Szalonej Królowej, być świadkiem politycznych intryg za panowania dynastii Tudorów, czy też odkrywać sekrety rodziny Borgiów. Każda powieść Gortnera dostarcza wiele wrażeń i ciekawostek historycznych. I bardzo żałuję, że pozostałe tytuły są tak trudno dostępne. Tym razem autor przybliża sylwetkę Marleny Dietrich, niemieckiej aktorki i piosenkarki, kobiety ambitnej i charakternej, która stała się legendą złotej ery Hollywoodu.
czwartek, 14 marca 2019
Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell
„Przeminęło z wiatrem” powstawało przez dziesięć lat. Dzieło życia Margaret Mitchell doceniono i autorka otrzymała nagrodę Pulitzera. Burzliwe losy Scarlett O’Hary i nieprzystępnego kapitana Butlera pochłaniają bez reszty, rozpalają serca i dostarczają mnóstwa wrażeń. To nie tylko historia o porywach namiętności, to przede wszystkim opowieść o niespokojnych czasach wojny secesyjnej i jej następstwach, o przemianach społeczno-kulturowych w Ameryce w drugiej połowie XIX wieku. Książka dość długo czekała na mojej półce, aż w końcu zmierzyłam się z tą klasyką literatury. I cóż mogę powiedzieć? Jestem oczarowana.
wtorek, 26 lutego 2019
Baronówna. Na tropie Wandy Kronenberg, najgroźniejszej polskiej agentki - Michał Wójcik
Wanda Kronenberg to postać mocno niejednoznaczna i wymykająca się wszelkim schematom. To polska agentka działająca na kilka frontów, skutecznie lawirowała między Gestapo, Abwehrą i Armią Krajową. Poznała struktury funkcjonowania niemieckich służb, orientowała się w działaniu polskiego Podziemia. W jej życiorysie znajdują się również wzmianki o donoszeniu NWKD i współpracy z wywiadem brytyjskim. Wanda Kronenberg manipulowała, oszukiwała i kolaborowała. Jaką grę tak naprawdę prowadziła?
poniedziałek, 25 lipca 2016
W cieniu prawa - Remigiusz Mróz
![]() |
| W cieniu prawa Remigiusz Mróz wydawnictwo: Czwarta strona, stron: 536 |
Remigiusz Mróz dał się poznać jako autor thrillerów prawniczych z charakterną bohaterką o ciętym języku, dynamicznej i emocjonującej trylogii o pewnym komisarzu, czy też wciągającej serii powieści z akcją osadzoną w czasie II wojny światowej. Czym pisarz zaskoczy nas tym razem? W najnowszej książce Mroza mamy okazję przenieść się do roku 1909 na teren Austro-Węgier.
Nasz główny bohater, Erik Landecki, zostaje przyjęty na posadę czyścibuta w austriackim dworku. Długo tam jednak miejsca nie zagrzał, bo w nocy dochodzi do brutalnego morderstwa. Nad ranem dziedzic rodu zostaje znaleziony martwy w kałuży krwi, a Erik staje się głównym i jedynym podejrzanym. Tym bardziej, że pewien świadek zeznał, że nowo zatrudniony chłopak wymykał się w nocy z pokoju. Wszystko wskazuje na to, że Landecki dokonał zbrodni. Ktoś jednak postanawia mu pomóc, ale mimo starań i prób dojścia do prawdy Erikowi bliżej na szubienicę niż do uniewinnienia. Kim jest prawdziwy morderca i dlaczego chce wrobić akurat Landeckiego?
Do gustu przypadł mi pomysł z umiejscowieniem akcji w Galicji na początku XX wieku. Austriacki dworek, w którym panują określone zasady i zwyczaje, gdzie przestrzeganie konwenansów jest niezwykle istotne, to bardzo intrygujące tło do popełnienia zbrodni. Działa na wyobraźnię. To była ciekawa wycieczka w przeszłość, ale czułam pewien niedosyt i nie pogniewałabym się, gdyby autor nieco bardziej oddał ducha ówczesnej epoki. Relacje między mieszkańcami Raisetalu zostały jasno określone i każdy miał swoje miejsce oraz zadania do wykonania, a wszystko działo się pod czujnym okiem majordoma, któremu nie umknął żaden niuans. W takim miejscu mamy oczywiście do czynienia z różnymi konszachtami, kłamstwami i gierkami - ta cała otoczka pełna zależności całkiem nieźle się sprawdziła. Dość specyficzny światek.
Pierwsza połowa książki to coś à la kryminał retro, bo szukamy prawdziwego mordercy, próbując wyciągnąć Erika z celi śmierci i ta część najbardziej mnie przekonała. Później cała historia zmienia nieco swój charakter i tworzą się liczne teorie spiskowe, a my otrzymujemy coś na kształt powieści obyczajowej z motywem zemsty. Akcja na moment wyhamowała na rzecz opisu zmian w relacjach postaci, aby potem nieoczekiwanie ruszyć, zaprowadzając nas w dość niespodziewane miejsce. Co do samych bohaterów, to zabrakło mi nieco większego rysu psychologicznego, łatwo było ich przejrzeć i można było przypuszczać, że podejmą taką a nie inną decyzję. Każdy miał przypisaną rolę, której skrzętnie się trzymał. Krótko podsumowując, W cieniu prawa to ciekawa odmiana, ale ma też swoje słabsze strony.
Do gustu przypadł mi pomysł z umiejscowieniem akcji w Galicji na początku XX wieku. Austriacki dworek, w którym panują określone zasady i zwyczaje, gdzie przestrzeganie konwenansów jest niezwykle istotne, to bardzo intrygujące tło do popełnienia zbrodni. Działa na wyobraźnię. To była ciekawa wycieczka w przeszłość, ale czułam pewien niedosyt i nie pogniewałabym się, gdyby autor nieco bardziej oddał ducha ówczesnej epoki. Relacje między mieszkańcami Raisetalu zostały jasno określone i każdy miał swoje miejsce oraz zadania do wykonania, a wszystko działo się pod czujnym okiem majordoma, któremu nie umknął żaden niuans. W takim miejscu mamy oczywiście do czynienia z różnymi konszachtami, kłamstwami i gierkami - ta cała otoczka pełna zależności całkiem nieźle się sprawdziła. Dość specyficzny światek.
Pierwsza połowa książki to coś à la kryminał retro, bo szukamy prawdziwego mordercy, próbując wyciągnąć Erika z celi śmierci i ta część najbardziej mnie przekonała. Później cała historia zmienia nieco swój charakter i tworzą się liczne teorie spiskowe, a my otrzymujemy coś na kształt powieści obyczajowej z motywem zemsty. Akcja na moment wyhamowała na rzecz opisu zmian w relacjach postaci, aby potem nieoczekiwanie ruszyć, zaprowadzając nas w dość niespodziewane miejsce. Co do samych bohaterów, to zabrakło mi nieco większego rysu psychologicznego, łatwo było ich przejrzeć i można było przypuszczać, że podejmą taką a nie inną decyzję. Każdy miał przypisaną rolę, której skrzętnie się trzymał. Krótko podsumowując, W cieniu prawa to ciekawa odmiana, ale ma też swoje słabsze strony.
wtorek, 31 maja 2016
Książka Racheli - Sissel Værøyvik
![]() |
| Książka Racheli, Sissel Værøyvik wydawnictwo: Media Rodzina, stron: 440 |
Znacie serię Gorzka Czekolada
wydawnictwa Media Rodzina? Książki wchodzące w jej szeregi są naznaczone dużym
ładunkiem emocjonalnym, poruszana tematyka jest dość mocna, niekiedy bardzo
refleksyjna i poruszająca. Powolutku poznaję tę serię i każda powieść, którą miałam
okazję dotychczas przeczytać, miała w sobie coś wyjątkowego. A to niezwykłe
sylwetki bohaterów, trudną problematykę, czy też skłaniała do chwili zadumy.
Nie inaczej było z Książką Racheli, którą zadebiutowała norweska autorka Sissel
Værøyvik.
Swoją przygodę rozpoczynamy w Bergen w Norwegii, gdzie poznajmy Ellę w dość
tragicznych okolicznościach. Młoda kobieta od lat mieszkająca w Stanach
Zjednoczonych, zmuszona jest powrócić do rodzinnego kraju. Jej rodzice, z
którymi notabene nie miała dobrych relacji, zginęli w wypadku
samochodowym. Przed Ellą trudne zadanie, musi się zmierzyć nie tylko z wieloma praktycznymi kwestami,
ale również ze swoją przeszłością, o której wolała nie myśleć. Poza tym okazuje
się, że rodzice wynajmowali lokum pewnej starszej kobiecie. Tajemnicza najemczyni
postanawia opowiedzieć Elli swoją historię i dzięki jej opowieści przenosimy
się do Bratysławy na rok przed wybuchem II wojny światowej.
W książce
pojawiają się liczne retrospekcje dotyczące życia Racheli, które w zasadzie
stanowią trzon powieści. Poznajmy
ośmioletnią dziewczynkę, pochodzącą z żydowskiej rodziny, która szybko utraciła
beztroskie dzieciństwo. Ze względu na sytuację polityczną i pogłębiający się
antysemityzm była zmuszona opuścić kochających rodziców i wraz z bratem
przenieść się do Norwegii, co wywróciło jej świat do góry nogami. Życie Racheli nie rozpieszczało, wyrosła na kobietę
bez korzeni, wciąż poszukującą swojego miejsca. Dowiadujemy się nie tylko o jej
losach w czasie wojny, ale i jak radziła sobie w późniejszych latach. Przyglądamy się również zmianie, jaka zachodzi w tej postaci. Zresztą nie tylko u Racheli można zaobserwować przemianę, Ella też rozlicza się z przeszłością i przewartościowuje niektóre sprawy.
Autorka
kreśli sylwetki dwóch bohaterek, które pomimo różnicy wieku, innego bagażu
doświadczeń i odmiennego usposobienia, mają ze sobą wiele wspólnego.
Dzieciństwo obu kobiet było naznaczone powagą i samotnością - u Elli istniała
tylko fasada rodziny, w której szczęście było pozorne; w przypadku Racheli
wojna odcisnęła swoje piętno. Dla każdej z nich powrót do Bergen to szansa na zmierzenie się z przeszłością i bolesnymi wspomnieniami, które były
głęboko ukryte. Ella odkrywa również tajemnicę swojego ojca, która zmieniła
jej dotychczasowe wyobrażenie o własnej rodzinie.
Mamy dwie bohaterki i każda z nich ma swoją historię do opowiedzenia, które warto poznać.
Książka Racheli Sissel Værøyvik to powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, o
trudnych i niekiedy złych wyborach, o samotności i o walce z demonami
przeszłości. Tematyka może nie należy do łatwych, ale autorka posiada lekkie
pióro i pisze w zajmujący sposób. Powieść ma dość nostalgiczny wydźwięk, dużo
tu smutnych wspomnień i prób rozliczenia się z tym, co było. Jeśli szukacie lektury skłaniającej do refleksji, to Książka Racheli będzie dobrym wyborem.
piątek, 24 lipca 2015
Niepokorne. Klara - Agnieszka Wojdowicz
![]() |
| Niepokorne. Klara, Agnieszka Wojdowicz stron: 406, wydawnictwo: Nasza Księgarnia |
Pierwszy tom Niepokornych Agnieszki Wojdowicz bardzo przypadł mi do gustu.
Autorka stworzyła ciekawą historię osadzoną w wiarygodnie odzwierciedlonych
realiach XIX wieku, w których rola i obraz kobiety powoli się zmienia. Książka
szalenie wciągająca i pięknie napisana, więc z przyjemnością sięgnęłam po długo
wyczekiwaną część drugą.
Tym razem to Klara z trójki
przyjaciółek wysuwa się na pierwszy plan. Śledzimy jej pierwsze kroki w
dziennikarskiej karierze, towarzyszymy podczas burzliwych spotkań rodzinnych,
które kończą się poważną kłótnią, i obserwujemy rozwijającą się znajomość z
pewnym panem inżynierem. Klara nie boi się głośno mówić o swoich poglądach i
angażuje się w różnego rodzaju akcje o charakterze emancypacyjnym. Zupełny inny
tryb życia prowadzi Judyta, która zajmuje się projektowaniem tkanin. Nie czuje
się jednak szczęśliwa i podejmuje decyzję, która będzie zapowiedzią sporych zmian.
Dużym walorem tej książki jest tło historyczne, czyli opis młodopolskiego
Krakowa pod koniec XIX wieku. Czas, w którym coraz więcej kobiet przeciwstawia
się ciasnocie poglądów, walcząc o swoje prawa. Droga ta jednak jest ciężka i
pełna przeszkód, a koniec tej wędrówki dość niepewny. Agnieszka Wojdowicz zaciekawia tym tematem dzięki wiarygodnym opisom i
barwnej charakterystyce postaci. Konfrontuje ze sobą dwa obozy, bo z jednej strony poznajemy poglądy zwolenniczek emancypacji, natomiast po drugiej stronie barykady stoją osoby niechętnie zmianom roli kobiety. Różnica przekonań jest wyraźna, co też często doprowadza do nieprzyjemności. Autorka zaprasza nas również w
podróż do cesarsko-królewskiego Wiednia, a umiejscowienie akcji właśnie tam
bardzo przypadło mi do gustu.
Niepokorne. Klara, podobnie jak tom pierwszy,
wciąga od pierwszym stron, czarując sugestywnymi obrazami nie tylko miejsc i strojów, ale także opisem konwenansów oraz mentalności ówczesnego społeczeństwa. Bez trudu potrafiłam
przenieść się w przeszłość i poczuć ducha epoki. Ciekawi bohaterowie dopełniają
całości, która jest jak najbardziej warta uwagi. Drugi tom o niepokornych kobietach był interesującą i barwną lekturą i bez wątpienia jest to bardzo dobra kontynuacja. Serdecznie polecam ten cykl, a ja teraz z niecierpliwością wyczekuję części trzeciej.
wtorek, 13 stycznia 2015
Wrześniowe dziewczynki - Maureen Lee
Tytuł oryginału: The
September Girls
Tłumaczenie: Ewa Morycińska-Dzius
Stron: 471
Wydawnictwo: Świat książki
Dwie rodziny, dwie skrajności. W jednym domu, pomimo komfortu
i wygód jakie dają pieniądze, brakuje radości, miłych słów i kochających
gestów, wśród czterech ścian panuje ponura atmosfera, a mieszkańców trudno nazwać
szczęśliwymi. Druga rodzina żyje w nędzy, ale ich wzajemne relacje oparte są na
miłości i zaufaniu. Na przekór wszelkim trudnościom nie tracą pogody ducha,
czekając aż los się do nich uśmiechnie. A zmiany nadchodzą wielkimi krokami.
Zmiany, które będą miały ogromy wpływ na życie bohaterów.
Wrześniowe
dziewczynki to historia dwóch rodzin, które los połączył pewnego deszczowego dnia, kiedy to dwie kobiety w tym samym
domu rodzą dwie dziewczynki. Caffrey’owie przybyli do Liverpoolu z Irlandii
przekonani, że czeka na nich przytulny kącik. Spotkało ich jednak spore
rozczarowanie. Brenna zmuszona jest szukać pomocy u obcych i trafia pod dach
państwa Allardyce, gdzie rodzi córeczkę. W tym samym czasie Eleanor Allardyce również wydaje
na świat dziewczynkę. Dziewiętnaście lat później ich córki postanawiają zaciągnąć się do wojska.
Niezłym pomysłem było przedstawienie bohaterek na zasadzie
kontrastu. Jedna pochodząca z wyższych sfer, wiotka, delikatna, nieszczęśliwa i zamknięta w złotej klatce. Druga żywiołowa, bez wykształcenia, dla której
dzieci są całym światem. Taka kreacja postaci była ciekawym posunięciem, ale
prawdę mówiąc, początkowo żadna z bohaterek nie przekonała mnie do siebie. Obie irytowały mnie swoim zachowaniem i podejściem do życia, ale z czasem
przyzwyczaiłam się i z większą uwagą śledziłam ich życie. Ich córki, czyli
tytułowe wrześniowe dziewczynki, to również całkowite przeciwieństwa. Arogancka
snobka i dobra dusza. Te postaci wydały mi się barwniejsze, a ich losy bardziej mnie zainteresowały ze
względu na tło wydarzeń, czyli wybuch II wojny światowej.
Początkowo akcja książki rozgrywa się w latach 20. XX wieku i
niestety zabrakło mi trochę większego odzwierciedlenia realiów ówczesnych
czasów. Nie mówię, że autorka w ogóle się nie przyłożyła do tematu, ale miałam nadzieję na nieco bardziej dopracowane tło. Opis zawieruchy wojennej wypada już odrobinę ciekawiej
i akcja też nabiera tempa, chociaż zdarzają się i mało wciągające fragmenty. Z
Liverpoolu mamy okazję przenieść się na Maltę, gdzie stacjonują dziewczęta. Tam
przeżyją wiele dobrych i złych chwil, które wniosą dużo nowego. W życiu każdej postaci, która pojawia się na stronach Wrześniowych dziewczynek, mają miejsce
sytuacje, które w większym lub mniejszym stopniu odciskają swoje piętno. Bieg
zdarzeń łączy się z nieuchronnymi zmianami, jakie zachodzą w bohaterach. I
autorka trafnie opisała te przemiany. Jednak mnie ta
historia nie porwała aż tak, jak na to liczyłam.
środa, 5 listopada 2014
Turkusowe szale - Remigiusz Mróz
Stron: 523
Wydawnictwo: Bellona
Remigiusz
Mróz w Turkusowych szalach w zajmujący sposób opowiada o polskim lotnictwie na
Zachodzie, opierając się na wspomnieniach i opracowaniach związanych z 307
Dywizjonem. Nie jest to jednak książka stricte historyczna, lecz powieść
sensacyjna z sugestywnie oddanymi realiami ówczesnych czasów.
Trwa II
wojna światowa. Na wyspach brytyjskich zostaje sformowany 307 Dywizjon
Myśliwski Nocny „Lwowskich Puchaczy”, w skład którego wchodzą polscy lotnicy.
Jak wiadomo, początki bywają trudne. Bariery językowe znacznie utrudniają komunikację,
przestarzałe samoloty nie budzą zachwytów, a brak zaufania i nieporozumienia z
Anglikami to kolejna niedogodność. Polacy rwą się do latania i do walk z nieprzyjacielem,
nie potrafią bezczynnie siedzieć w bazie. Grupa lotników podejmuje się więc samozwańczej
misji. Poza tym istnieje podejrzenie, że w dywizjonie jest szpieg. Czy Lwowskim
Puchaczom uda się wykryć sabotażystę zanim dojdzie do kolejnej tragedii?
Bohaterowie
Turkusowych szali to dość charakterna gromadka, która została świetnie
sportretowana. Ich nieustanna chęć działania i wola walki sprzyja kłopotom i
niespodziewanym zdarzeniom, cięte riposty i złote myśli potrafią rozbawić do
łez, a akrobacje w powietrzu oraz liczne starcia z wrogiem wzbudzają niepokój i
zarazem niekłamany podziw. Dobrze zakamuflowany szpieg potęguje napięcie i
podsyca ciekawość, a jego tożsamość pozostaje zagadką do samego końca. Nie sposób
nie polubić ekipy lotników, zwłaszcza Feliksa i Leona, których przygody śledzi
się z zapartym tchem. Losy bohaterów obfitują w niebezpieczne zadania, przykre wiadomości
i porażki, ale nie brakuje również zabawnych sytuacji i momentów chwały. Bez
wątpienia autorowi udało się wykreować ciekawe i nietuzinkowe postaci, z
którymi chce się spędzić jak najwięcej czasu.
Akcja
powieści mknie wartko naprzód i trzyma w napięciu. Remigiusz Mróz potrafi
przykuć uwagę czytelnika, bowiem fabuła zaciekawia już od pierwszych stron i trudno rozstać się z bohaterami choć na chwilę. Temat lotnictwa został przedstawiony w zajmujący
i zrozumiały dla laika sposób, a umiejętnie zarysowane tło historyczne dodaje
realizmu. Książka wciąga za sprawą ciekawie poprowadzonego wątku
szpiegowskiego, dynamicznego tempa i barwnych bohaterów, którzy igrają ze
śmiercią, walczą o przetrwanie i mierzą się z własnymi słabościami. Turkusowe
szale to świetna powieść sensacyjna, która dostarcza sporo wrażeń. Serdecznie
polecam! Dajcie się porwać tej historii.
sobota, 19 lipca 2014
Niepokorne. Eliza - Agnieszka Wojdowicz
Stron: 423
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Niepokorne. Eliza otwiera
trylogię o losach kobiet, które wyłamują się z przyjętego modelu życia i
starają się spełnić swoje marzenia pomimo licznych trudności. Przed nimi ciężka
przeprawa, ponieważ muszą walczyć z narzuconymi ograniczeniami, brakiem akceptacji
i powszechnie panującym przekonaniem, że odpowiednie miejsce kobiety jest
wyłącznie u boku męża. Bowiem zadaniem płci pięknej jest przede wszystkim rodzenie dzieci i
dbanie o dom, a chęć samorealizacji to czysta fanaberia. Odstępstwa od tej powszechnej normy zdarzają się jednak coraz częściej, czego idealnym przykładem są
bohaterki wykreowane przez Agnieszkę Wojdowicz.
Rok 1895. Eliza Pohorecka opuszcza rodzinny
dom i przenosi się do Krakowa, gdzie rozpoczyna studia farmaceutyczne jako
jedna z pierwszych kobiet. Już podczas jazdy pociągiem spotyka ją niemiła przygoda,
której konsekwencje okażą się poważne. Znajomość z austriackim
wojskowym rozwija się w zakazanym kierunku, poza tym młodej kobiecie grozi
niebezpieczeństwo. Eliza zaprzyjaźnia się z Klarą Stojnowską, która nie waha
się mówić głośno o swoich poglądach na temat równości płci. Jako emancypantka nie
potrafi porozumieć się ze swoim konserwatywnym ojcem i często dochodzi między
nimi do kłótni. Klara jednak odgrywa najmniejszą rolę w powieści, więcej uwagi
zostało poświęcone Elizie i trzeciej bohaterce, czyli Judycie Schraiber. Judyta
jest Żydówką, która kierowana namiętnością ucieka z domu. Jej marzeniem jest
zostać malarką, jednak czeka ją wiele rozczarowań i problemów.
Wojdowicz stworzyła niezwykle
ciekawe życiorysy swoich bohaterek, a ich losy wzbudzają zainteresowanie już od
pierwszych stron. Niepokorne kobiety, które różnią się pochodzeniem, zainteresowaniami,
pomysłem na życie, osobowością, ale jedno je bez wątpienia łączy – mają
marzenia, których nie boją się realizować. Nie przychodzi im to łatwo, muszą
pokonać wiele przeszkód i zmierzyć się z uprzedzeniami. Autorka w zajmujący
sposób ukazała sytuację kobiet pod koniec XIX wieku w cesarsko-królewskim
Krakowie. Obok przykładnych żon, które wiodą spokojne życie w cieniu mężczyzn, zwolenniczki
równości płci odrzucają konwenanse i swoim zachowaniem, wyglądem oraz bezpośredniością
łamią przyjęte normy społeczne. Coraz więcej kobiet pragnie rozwijać zainteresowania i podążać za swoimi aspiracjami. Realia ówczesnych czasów są wiarygodnie odwzorowane,
autorka lekko zarysowała również sytuację polityczną, ukazując kontrast między Galicją
i Królestwem Kongresowym. Opisy są niewymuszone i idealnie oddają ducha epoki, co jest ogromnym plusem powieści.
Niepokorne. Eliza to bardzo dobra
książka z wiarygodnym tłem historycznym i wciągającą fabułą, w
której nie brakuje barwnych postaci, zakazanych uczuć, a nawet zbrodni. Autorka
wspomniała również o żydowskich tradycjach, co jest interesującym dopełnieniem wątku społeczno-obyczajowego. Powieść jest napisana
pięknym językiem, dzięki czemu czyta się z prawdziwą przyjemnością. Wojdowicz zaprasza w wyjątkową i ciekawą podróż w przeszłość, opowiadając historię nietuzinkowych kobiet. Pierwsza część trylogii jest bardzo obiecująca i czekam z niecierpliwością na kolejny tom.
wtorek, 15 kwietnia 2014
Parabellum. Horyzont zdarzeń - Remigiusz Mróz
Stron: 312
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy
Erica
Trwa wojenna zawierucha. Wróg
napierający z każdej strony nie przebiera w środkach, a śmierć zbiera obfite żniwo.
Nie istnieje bezpieczne miejsce. W rzeczywistości ogarniętej wojną panuje chaos,
agresor brutalnie miażdży każdy przejaw sprzeciwu, szerząc grozę i okrucieństwo.
Każdy dzień jest naznaczony strachem, niepewnością i ciągłą walką o przetrwanie.
Nie brakuje jednak ducha walki, a odwaga i męstwo są źródłem niekiedy
heroicznych czynów. Parabellum to cykl książek autorstwa Remigiusza Mroza opowiadających
o trudach wojny z perspektywy kilku osób, które zmuszone są pokonać mnóstwo
przeszkód i przeciwności losu, zmierzyć się z własnym strachem i nie tracić
zimnej krwi w obliczu śmiertelnego zagrożenia.
Horyzont zdarzeń to druga część
cyklu, więc niewiele napiszę o fabule, aby nie zepsuć ewentualnej lektury
pierwszego tomu, który notabene jest bardzo dobry. Autorowi udało się powołać
do życia nietuzinkowych bohaterów, od których bije autentyzm. Z pewnością nie
są to postaci papierowe, które sprawiają wrażenie mdłych i nieciekawych. Wręcz
przeciwnie! Różnorodność charakterów daje się odczuć, co dodatkowo ubarwia całą
historię. Bracia Zaniewscy, których wojna zastała w różnych miejscach, to
całkowite przeciwieństwa. Staszek z natury opanowany stara się nie podejmować
pochopnych decyzji, a emocje tłumi głęboko w sobie. Wraz z narzeczoną Marią,
która jest Żydówką, próbują przedostać się do Francji. Droga ta obfituje w
wiele trudności i niebezpieczeństw, a pewna sytuacja skłania ich do zmiany pierwotnego
planu ucieczki. Drugiego z braci, Bronka, który u progu II wojny światowej stacjonował na
granicy rumuńskiej, splot wydarzeń zmusił do ponownego starcia oko w oko z
nieprzyjacielem. Ta potyczka przyniosła ze sobą tragiczne skutki. Intrygującą
postacią jest Christian Leitner, niemiecki oficer, który wymyka się schematowi.
To pedantyczny służbista, który sumiennie wypełnia rozkazy i dużo wymaga
zarówno od siebie, jak i podległych mu ludzi. Jednak nie jest bezmyślnie
zaślepiony nazistowską ideologią, trzyma się swojego systemu wartości, a
epatowanie okrucieństwem i nadmierne represje uważa za nieuzasadnione i niepotrzebne.
W opozycji do niego stoi inny Niemiec, wyjątkowy sadysta, który nie ma w sobie krztyny
człowieczeństwa, a w jego działaniach wyraźnie widać całkowitą pogardę dla ludzkiego
życia i przekonanie o własnej wyższości.
Fabuła powieści jest niezwykle
dynamiczna, akcja mknie przed siebie, nie pozwalając na chwilę oddechu i w
efekcie od książki nie można się oderwać. Z niesłabnącym zainteresowaniem
śledzi się losy bohaterów, którzy nie mogą stracić czujności, bowiem z każdej
strony czyha niebezpieczeństwo. Jeden fałszywy krok, zaufanie nieodpowiedniemu
człowiekowi, impulsywnie podjęta decyzja może być zapowiedzią przygnębiającej i nieuniknionej porażki. Poszczególne wątki niosą ze sobą sporą dawkę emocji, a wydarzenia
przeplatają się ze sobą, ukazując dramatyczny i okrutny obraz wojny. Jednak nie
jest to typowa literatura wojenna, ponieważ cykl Parabellum to w dużej mierze
również sensacja pełna pościgów, bijatyk, strzelanin, a nawet afer
szpiegowskich, co w efekcie daje niezwykle zajmującą, wieloaspektową i trzymającą
w napięciu książkę.
Krótko podsumowując, Parabellum. Horyzont
zdarzeń to barwni bohaterowie, których zmagania obserwuje się z niepokojem i
rosnącą ciekawością, dynamiczne tempo akcji, które nie pozwala na nudę i lekkie
pióro autora, które sprawia, że książkę czyta się błyskawiczne. Jest to bardzo dobra kontynuacja i podobnie jak tom pierwszy wciąga od samego
początku. Powieść wszystkim gorąco polecam! Jeśli jeszcze nie znacie tej historii, to proponuję jednak zacząć od Prędkości ucieczki, aby Was nic nie ominęło, a ja mam nadzieję, że kolejne części cyklu pojawią się już niebawem.
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Tajemnice - Deirdre Purcell

Tytuł oryginału: Tell
Me Your Secret
Tłumaczenie: Anna Nowosielska
Stron: 495
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Deirdre Purcell to irlandzka pisarka, wcześniej występowała w
teatrze i pracowała jako dziennikarka. Dorobiła się kilkunastu powieści, wśród
których znalazło się wiele światowych bestsellerów. Sięgnęłam po Tajemnice skuszona
zarysem fabuły widniejącym na okładce, książka okazała się rozbudowaną
powieścią obyczajową, w której najistotniejszą rolę odgrywał wątek romansowy.
Lektura będzie więc dobrym wyborem dla fanów wszelakich historii miłosnych i o
rodzinnych sekretach.
Jest rok 1944 i mimo szalejącej wojny, dla Violet Shine jest
to najlepszy okres w życiu, bowiem przeżywa swoją pierwszą miłość. Musi to
ukrywać w sekrecie, ponieważ rodzice nigdy nie zaakceptowaliby chłopaka,
którego ich ukochana córka obdarzyła uczuciem. Tajemnica jednak wychodzi na jaw
i Violet zostaje zamknięta na wieży domu o nazwie Whitecliff, w którym
dotychczas spędziła beztroskie dzieciństwo. Sześćdziesiąt lat później Claudine
angażuje się w sprzedaż zrujnowanej posiadłości, o której krąży mnóstwo plotek.
Kobieta poznaje historię Violet, której losy okazały się dość zaskakujące, a w
życiu samej Claudine zachodzą poważne zmiany.
Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach, bowiem
fragmenty z przeszłości przeplatają się z teraźniejszością, takie retrospekcje
zawsze ubarwiają fabułę. Autorka przenosi nas do malowniczej Irlandii i
przedstawia ją z dwóch różnych perspektyw, które dzieli sześćdziesiąt lat. II
wojna światowa jest tylko tłem dla rozgrywających się wydarzeń, kilka razy
zostało wspomniane o trudnościach i zmianach, jakimi została naznaczona
codzienność z powodu toczących się walk na froncie. Nie zabrakło również kilku
dramatycznych informacji, które odzwierciedlały smutne skutki wojny. Autorka
kreśli zupełnie odmienny styl życia i postrzegania rzeczywistości, myślano wtedy
innymi kategoriami i za wszelką cenę chciano chronić dobre imię rodziny. Poruszona została również kwestia podziału klasowego, osoby z różnych sfer nie mogły liczyć na wspólną przyszłość bez wywołania skandalu i potępienia ze strony bliskich. Dla kontrastu autorka opisuje współczesny obraz rodziny,
która boryka się z całkiem innymi problemami.
Purcell skupia się przede wszystkim na emocjach, począwszy
od zakazanej miłości, poprzez strach i nadzieję, a kończąc na bezsilnej złości.
Każdy z bohaterów na swój sposób stara się zmierzyć z zaistniałą sytuacją i
wyraźnie widać różnorodność charakterów, jednak niektóre sytuacje i zachowanie poszczególnych postaci były przesadzone, momentami wręcz absurdalne. Jak sam tytuł wskazuje,
w książce nie mogło również zabraknąć tajemnic, które pisarka stopniowo
odkrywa. Mnóstwo sekretów, jedne do przewidzenia i łatwe do odgadnięcia, inne
wprowadzają zamęt. Przyznaję, że spodziewałam się nieco innej historii, Tajemnice natomiast
okazały się słodko-gorzką opowieścią o życiu i mimo kilku optymistycznych
akcentów, w moim odczuciu książka bardziej wprowadza w melancholię niż
relaksuje. Jest to powieść przede wszystkim o miłości, ale również o trudnych
wyborach i decyzjach, które mogą przekreślić marzenia, o przebaczeniu i
poszukiwaniu szczęścia. Podsumowując, Tajemnice nie sprostały w pełni moim oczekiwaniom, ale na pewno znajdą się czytelnicy, których ta historia zachwyci.
wtorek, 20 sierpnia 2013
Odmieniec - Philippa Gregory
Tytuł oryginału: Changeling
Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Stron: 287
Wydawnictwo: Egmont
Philippa Gregory to autorka, która w swoich książkach w interesujący i
drobiazgowy sposób kreśli realia historyczne, łącząc ze sobą autentyczne
wydarzenia i postaci z fikcją literacką. Jej fabularyzowane biografie,
zwłaszcza te osadzone w czasach Tudorów, cieszą się dużą popularnością. Odmieniec
to początek nowej serii o nazwie Zakon Ciemności, książka została napisana w
nieco innym stylu niż pozostałe powieści autorki i można ją podpiąć pod literaturę
młodzieżową.
Niewiele brakowało, aby Luca Vero wpadł w poważne tarapaty. Dzięki swojej
przenikliwości połączył kilka faktów i doszedł do pewnego wniosku, który inni odebrali jako herezję. Chłopak był przekonany, że czeka go kara
śmierci, ale jego losy potoczyły się w całkiem niespodziewanym kierunku. Z
dwoma innymi osobami udaje się w misję, która dla niego samego jest zagadką.
Tymczasem siedemnastoletnia Izolda zostaje zmuszona do przeniesienia się do
klasztoru i złożenia ślubów. Od kiedy pojawiła się w opactwie, zakonnice
zaczęły lunatykować i miewać podejrzane wizje. Sprawę ma wyjaśnić Luca, który
na polecenie papieża przybywa do klasztoru, jest to jego pierwsze zadanie jako inkwizytora. Gdzie powinien szukać wyjaśnienia
tych niecodziennych sensacji?
Opowieść rozgrywa się w XV wieku, czyli w czasach głębokich przesądów i zabobonów,
walki z heretykami i przeświadczeniu, że wszystko, co inne i nieznane jest
niebezpieczne oraz szkodliwe. Umiejscowienie akcji w tym okresie historycznym
silnie wpływa na wyobraźnię czytelnika, dostarczając zarówno niemało wrażeń,
jak i cennych informacji. Autorka wybrała również odpowiednie miejsce – stary klasztor
i obłąkane siostry to zalążek ciekawej historii, ale czy tak było w istocie?
Owszem, widoczne są spore szanse na zajmującą i enigmatyczną opowieść, ale
odniosłam wrażenie, że ów potencjał nie został w pełni wykorzystany. Kreacja
bohaterów została zarysowana dość powierzchownie w moim odczuciu, przez co nie
przywiązałam się do żadnej z postaci. Moją sympatię wzbudził jedynie niesforny Freize, którego poczucie humoru i sposób bycia dodają kolorytu.
Czy na tle wielu innych książek traktujących o średniowiecznych realiach,
powieść Gregory się wyróżnia? Niestety, moim zdaniem wypada przeciętnie. Muszę
przyznać, że lekturą Odmieńca poczułam się trochę rozczarowana. Fabuła momentami
była bardzo przewidywalna i czytelnik dość szybko orientuje się, jak zakończy
się poszczególny wątek. Rozwój akcji dostarcza niewielu niespodzianek i to jest największy zarzut. Para głównych bohaterów wydaje się odrobinę niemrawa, ale wynagradzają
to postaci drugoplanowe, które są o wiele barwniejsze. Duży plus należy się za
tło historyczne, które przyciąga i na swój sposób fascynuje. Książkę czyta się
lekko i myślę, że sprawdzi się jako miła odskocznia od rzeczywistości, ale może
też pozostawić pewien niedosyt.
środa, 3 lipca 2013
Cukiernia pod Amorem. Hryciowie - Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Stron: 495
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Trylogia Małgorzaty
Gutowskiej-Adamczyk to historia przede wszystkim o relacjach rodzinnych,
sekretach i przemilczanych sprawach, które dopiero po czasie i zupełnie
nieoczekiwanie wychodzą na światło dzienne. Jest to opowieść o uczuciach, porywach
namiętności i drobnych intrygach, miłości szczerej, ale niespełnionej. Cukiernia pod Amorem to również mnóstwo barwnych charakterów, zabawnych i
wzruszających sytuacji oraz ciągłych zmian. Cukiernia pod Amorem. Hryciowie to
ostatni tom tej wciągającej i wielowątkowej sagi rodzinnej.
Wraz z wybuchem II
wojny światowej nastały ogromne zmiany w życiu bohaterów. Hrabia Tomasz jest
zmuszony opuścić swój majątek, który zajęli niemieccy okupanci. Paweł Cieślak
razem z rodziną mieszkają nieopodal. Czy mężczyzna w końcu pozna swojego
biologicznego ojca i wyzna swój sekret? Gina na skutek nieoczekiwanych wydarzeń
wpada w tarapaty i nie ma żadnych wieści o swojej rodzinie. W czasach
współczesnych pojawienie się Adama Toroszyna, który przyjechał do Polski po
pięćdziesięciu latach, wprowadziło również trochę zamieszania. Czy Celina
spotka się ze swoim ukochanym sprzed lat, który tak nagle ją opuścił? Jeszcze
postać Heleny trochę namieszała, dając się Hryciom we znaki. A co z tajemniczym
pierścieniem, który został znaleziony przez archeologów?
Muszę przyznać, że
lektura tej części, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich, trochę mnie
przygnębiła. Większość fragmentów dotyczy wojennej zawieruchy pełnej niepewności,
strachu i niebezpieczeństw, kiedy to młodzieńcze ideały poszły w zapomnienie,
zastąpione prozą niełatwej rzeczywistości. Autorka w umiejętny sposób
przedstawiła realia historyczne, opisując oblężenie Warszawy, prześladowania
Żydów, działalność partyzantów i późniejsze życie w powojennej Polsce. Czas
mija nieubłaganie, nikogo nie oszczędzając. Czytelnicy, którzy zdążyli już
poznać postaci tej sagi i zapałać do nich sympatią, wzruszą się nie jeden
raz. Największą zaletą tej książki są właśnie bohaterowie, osoby z krwi i kości ze swoimi marzeniami, namiętnościami i małymi grzeszkami. Bije od nich autentyzm, a ich losy śledzi się z ogromną ciekawością, wręcz z niecierpliwieniem. Na uwagę zasługuje również język powieści, barwne opisy i nieco gawędziarski styl powoduje, że od książki nie można się oderwać.
Niektóre sytuacje,
które rozgrywały się w czasach współczesnych, momentami przypominały brazylijską
telenowelę. Intrygi, manipulacja i walka o spadek, a dodatkowo zagadka
pierścienia i kilka słów o uczuciach. Te fragmenty były odskocznią od wojennej
rzeczywistości, która przysporzyła wiele cierpienia, bezlitośnie weryfikując plany
i marzenia. Nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione, co może pozostawiać pewien
niedosyt. Z drugiej strony mamy możliwość dopowiedzieć sobie resztę historii,
tworząc różne scenariusze. Takie otwarte zakończenie pozostawia duże pole do
popisu dla naszej wyobraźni i możliwe, że barwna historia Gutowa pozostanie w
nas na dłużej. Serdecznie polecam całą trylogię Cukierni pod Amorem, są to książki warte uwagi i jestem przekonana, że jeszcze do nich wrócę.
piątek, 10 maja 2013
Zaginiona księga z Salem - Katherine Howe
Tytuł oryginału: The Physick Book of Deliverance Dane
Tłumaczenie: Rafał
Olboromski
Stron: 413
Wydawnictwo: Niebieska
studnia
Jakie jest Wasze
pierwsze skojarzenie ze słowem Salem? Jestem pewna, że czarownice. Właśnie w tym
mieście w 1692 roku odbył się proces, w którym udział wzięło wiele kobiet oskarżonych
o czary i spoufalanie się z diabłem. Katherine Howe w swojej powieści
wykorzystała fakty historyczne, dodając też sporą dawkę wydarzeń fikcyjnych, co
współgra ze sobą bez zarzutu. Wspomnę jeszcze, że autorka prowadzi seminaria na
uniwersytecie na temat magii w dawnych czasach, jest również potomkinią
Elisabeth Howe – kobiety oskarżonej w procesie w Salem i postać ta nawet
pojawia się w książce.
W jaki w ogóle
sposób doszło do procesów o czary w Salem? Córka pastora zaczęła cierpieć na
konwulsje, którym nijak nie można było zaradzić. Swoją drogą w XVII wieku
medycy uważali chyba upuszczanie krwi za jedyną metodę leczenia i stosowano ten
proceder na niemal wszystkie dolegliwości. Stwierdzono, że na dziewczynkę
rzucono urok i winą obarczono trzy kobiety, a z czasem coraz więcej osób
oskarżano o czary. Akcja powieści rozgrywa się również w XX wieku i poznajemy
Connie, która jest absolwentką Harvardu i właśnie szuka materiałów do swojej
pracy doktorskiej. Dodatkowo obiecała matce, że zajmie się porządkowaniem
starego i opuszczonego domu po babci, a jak każda wiekowa budowla i ta skrywa
swoje sekrety. Connie natrafia na pewien trop, który prowadzi ją do tajemniczej
księgi.
Akcja powieści
biegnie dwutorowo, wydarzenia z przeszłości splatają się z teraźniejszością.
Myślę, że gdyby autorka skupiła się przede wszystkim na współczesnych
fragmentach, to książka dużo by straciła. Howe w bardzo zajmujący i przystępny
sposób przedstawiła wątki, które rozgrywają się w XVII wieku, powoli wprowadza
czytelnika w odpowiedni nastrój i z precyzją kreśli przyczyny oraz następstwa
paniki w Salem, wspomniane też zostało nieco o magii ludowej. Te retrospekcje
bardzo ubarwiają fabułę i dzięki nim książka jest klimatyczna, bo sama akcja w
czasach współczesnych nie dostarczyłaby tylu wrażeń. Bohaterka powolutku
odkrywa tajemnicę, w jej życiu zjawia się oczywiście piękny nieznajomy, poza
tym promotor Connie bardzo na nią naciska, aby odnalazła księgę. Muszę
przyznać, że momentami niewiele się działo, akcja zwalniała i toczyła się
leniwie, ale po chwili fabuła rozkręcała się ponownie. Bohaterowie są ciekawie
zarysowani i przykładowo matka Connie była nieco oderwana od rzeczywistości,
zajmowała się odczytywaniem aury, co pragmatycznej córce było nie w smak.
Autorka dodała
szczyptę prawdziwej magii, czyli nie mogło zabraknąć różnych dziwnych
specyfików i mamrotania zaklęć pod nosem, co momentami wydawało mi się nieco
komiczne. Nie mam nic przeciwko czarom, ale gdyby Howe pozostawiła ten wątek w
sferze legendy i niedopowiedzeń, historia miałaby więcej uroku, ale to tylko moje
subiektywne odczucie. Autorka umiejętnie połączyła wydarzenia i postaci historyczne z fikcją literacką, tworząc ciekawą opowieść, która momentami może rozbawić, innym razem zaś wzruszyć. Zaginioną księgę z Salem czyta się całkiem przyjemnie, tematyka potrafi zaintrygować i jeśli interesują Was historie o czarownicach, to powieść przypadnie Wam do gustu.
środa, 27 marca 2013
Córka kata - Oliver Pötzsch
Tytuł oryginału: Die Henkerstocher
Tłumaczenie: Edyta Panek
Stron: 477
Wydawnictwo: Espirt
Oliver Pötzsch akcję
swojej powieści osadził w XVII wieku, czyli w okresie pełnym krwawych wojen,
tortur, polowań na czarownice i całym szeregiem zabobonów. Niemal wszystkie te
elementy można odnaleźć w Córce kata. Co ciekawe, sam autor jest potomkiem Kuislów –
najsłynniejszej dynastii katów w Bawarii, czyli nie stworzył całkowicie fikcyjnego
bohatera, tylko pisał o swoim przodku, oczywiście dodając coś od siebie i odpowiednio
ubarwiając historię.
W Schongau dochodzi
do morderstwa dziecka, na ramieniu ofiary widnieje tajemniczy
symbol. Mieszkańcy są przekonani, że to sprawka czarownicy i winną znajdują
momentalnie. Oskarżają akuszerkę Martę Stechlin, z którą zamordowany chłopiec spędzał dużo
czasu. Pisarz sądowy chcąc uzyskać zeznania, domaga się, aby oskarżona została poddana torturom. Kat nie wierzy, że to Marta stoi za tym zabójstwem i
postanawia odkryć prawdę na własną rękę. Razem z miejscowym medykiem Simonem i córką Magdaleną zaczynają prowadzić małe śledztwo, które nie jest mile widziane, bo przecież winna jest już w więzieniu. Tymczasem dochodzi do kolejnego morderstwa i innych
podejrzanych wydarzeń.
Fabuła została
osadzona w ciekawej scenerii i jest to duży atut tej książki, jeśli oczywiście
lubicie powieści historyczne. Autor stanął na wysokości zadania i bardzo
plastycznie oraz ze sporą dawką autentyzmu oddał ducha ówczesnej epoki. Na
przykładzie małego miasteczka Schongau pokazał codzienny rytm życia
poszczególnych mieszkańców, widać wyraźny rozdźwięk między osobami ważnymi i
szanowanymi, a całą resztą społeczeństwa. Pötzsch ze szczegółami przybliżył
pracę kata, serwując czytelnikowi niezwykle drobiazgowy opis narzędzi oraz
samego procesu torturowania. Aż mnie zaczynały palce boleć, jak czytałam o
miażdżeniu kciuków. Bardzo zaciekawiło mnie też, jak wyglądało życie kata w
miasteczku i to, w jaki sposób był odbierany przez inne osoby. Jakub Kuisl
jawił się niczym zły omen, na jego widok odmawiano zdrowaśki, a przecież był
jednym z ważniejszych mieszkańców. Oczywiście nie mogło zabraknąć polowania na
czarownice i mamy okazję się przekonać, jak szerzy się zabobon i ciemnota.
Dzieci zostały zamordowane, wybucha pożar, koza zdechła, chleb się przypalił –
to wszystko sprawka kobiety, która podobno ma konszachty z samym diabłem. Nieważne,
że jest niewinna. Musi się przyznać, potem ją trzeba spalić na stosie, aby w
miasteczku znowu zapanował spokój.
Autorowi mogę
jeszcze na plus zapisać kreacje bohaterów, postaci są barwne i ciekawie
zarysowane. Teraz przyjdzie czas na ale. Spodziewałam się, że Córka kata będzie
zajmującą powieścią z intrygującą zagadką, a prawdę mówiąc, to cały ten wątek kryminalny był dla
mnie nieco nużący. Niestety, jako kryminał książka wypada dość słabo. Pomysł
był ciekawy, ale akcja niepotrzebnie się rozwlekła i nie trzymała w napięciu,
niektóre fragmenty były przegadane, a ostateczne rozwiązanie zagadki nie
zrobiło na mnie większego wrażenia. Nawet przeczuwałam, kto stoi za tymi
morderstwami, a wytłumaczenie, skąd pojawił się tajemniczy znak, też mnie
trochę zawiodło. Pomijając tę kwestię, książka nie jest najgorsza, realia
historyczne zostały przedstawione bardzo wiarygodnie, bohaterowie są barwni,
zwłaszcza postać kata jest bardzo intrygująca, pojawia się nawet wątek
romansowy, ale w żaden sposób nie dominuje nad treścią – na jego przykładzie
autor pokazał, że przekroczenie niektórych granic może nieść ze sobą potępienie otoczenia.
Córkę kata określiłabym jako dobrą książkę obyczajową z historią w tle i
średnio udanym wątkiem kryminalnym, coś dla fanów powieści historycznych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














