poniedziałek, 5 listopada 2012

Bielszy odcień śmierci - Bernard Minier



Tytuł oryginału: Glace
Tłumaczenie: Monika Szewc-Osiecka
Stron: 510
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Moja ocena: 5,5/6


Z francuskiej literatury kojarzy mi się w tej chwili tylko Maxime Chattam, który pisze naprawdę niezłe kryminały i Guillaume Musso, którego książki po prostu uwielbiam. Biorąc do ręki Bielszy odcień śmierci Bernarda Miniera, nie miałam jakiś większych oczekiwań, zignorowałam pochlebne opinie na okładce, bo często nie mają nic wspólnego ze stanem rzeczywistym i zabrałam się do czytania. Spotkała mnie duża niespodzianka, autor pozytywnie mnie zaskoczył, a książka okazała się zarówno pasjonującą, jak i niepokojącą lekturą.

Wyobraźcie sobie: Pireneje, stacja kolejki liniowej, a tam okaleczone ciało, ale żeby było ciekawiej ciało konia, bez głowy. Kto i co chciał w ten sposób zademonstrować? Trzeba przyznać, że przenieść martwego konia, który przecież nie waży dwadzieścia kilogramów, na taką wysokość to nie lada wyczyn. Jaki był ku temu cel? Od razu skojarzyła mi się scena z Ojca chrzestnego, który ma mały element wspólny, ale tym razem to nie ma nic wspólnego z mafią. Co ciekawe, w pobliżu leży Instytut Wargniera, czyli szpital psychiatryczny. Może tu trzeba szukać osoby odpowiedzialnej za wyczyn z martwym zwierzęciem? To jednak nie jedyna zbrodnia, która ma miejsce. Koń był dopiero początkiem makabrycznych wydarzeń. W dzień znalezienia tych niecodziennych zwłok, do Instytutu przybywa nowa psycholog – Diane, która również zostaje wplątana w intrygę. Śledztwo prowadzi komendant Servaz, który odkrywa mroczne sekrety i naraża własne życie, aby rozwiązać zagadkę.

Przede wszystkim brawa dla autora za samą intrygę kryminalną. Czytam dość sporo kryminałów i niełatwo mnie zaskoczyć, w wielu tego typu lekturach często pojawiają się pokrewne wątki, mniej lub bardziej schematyczne działania bohaterów, a podobne motywy powodują, że naprawdę szybko można się domyśleć przebiegu akcji. U Maniera było trochę bardziej skomplikowanie, co szalenie mi się podobało. Mnóstwo śladów i faktów, które do siebie nie pasowały i nie można było znaleźć punktu wspólnego. Długi czas zadawałam sobie pytanie: o co chodzi? Przecież tu nic nie pasuje. Trzeba przyznać autorowi, że potrafi zakręcić fabułą i wyprowadzić czytelnika w pole, który zupełnie nie spodziewał się takiego rozwoju akcji. Z wielkim zainteresowaniem obserwowałam poczynania bohaterów i analizowałam pojawiające się tropy, próbując dojść do sedna. Zastanawialiście się, jakie są najczęstsze powody popełnienia zbrodni? Pieniądze, zemsta, namiętność. Motywy znane od zawsze, które niczym nas nie zaskoczą, ale całe rozegranie morderstw zostało świetnie poprowadzone. Dawno nie czytałam kryminału, który tak mnie zaintrygował i trzymał w napięciu.

Poza tym samo miejsce akcji robi wrażenie i stwarza atmosferę podszytą grozą. Osadzenie fabuły u podnóża Pirenejów było strzałem w dziesiątkę, a dodanie do tego szpitala psychiatrycznego dla przestępców o przerażających dewiacjach było mistrzowskie. Miejsce niemal odcięte od świata, a w nim psychopaci, socjopaci i mordercy bez skrupułów. Moim zdaniem to świetny zabieg ze strony autora, który dodaje książce posmaku grozy, niepewności i strachu. Szkoda tylko, że fragmenty o Instytucie pojawią się w tak małym stopniu. Akcja przede wszystkim jest skupiona na Servazie – osobie odpowiedzialnej za przebieg śledztwa. Momenty, w którym występuje Diane czytałam z dużym zainteresowaniem, a postać Juliana, najgroźniejszego pensjonariusza szpitala, była chyba najbardziej intrygująca. W ogóle kreacja bohaterów jest całkiem udana, bo prócz prowadzonego śledztwa, pojawiają się wątki z życia prywatnego postaci. I na przykład epilog był naprawdę niezły, tłumaczył niektóre zachowania bohaterów, albo pokazywał ich zupełnie inne oblicze. To była taka wisienka na torcie, bo często się zdarza, że epilog jest w ogóle niepotrzeby, albo psuje cały odbiór lektury.

Bielszy odcień śmierci to jeden z lepszych thrillerów, jakie ostatnio czytałam. Świetna intryga, barwni bohaterowie i ta mroźna atmosfera – to wszystko składa się na wciągającą lekturę, która potrafi trzymać w napięciu niemal przez cały czas. Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się jakieś większej rewelacji, a jestem naprawdę miło zaskoczona, bo otrzymałam coś oryginalnego. Książka była nieprzewidywalna i nieszablonowa, a miejsce akcji bardzo przypadło mi do gustu, niemal czułam ten mróz i strach. Jak na debiut, Bernard Minier wykonał kawał dobrej roboty. Jeśli chcecie przeczytać naprawdę dobry i nietuzinkowy thriller, to bez wahania polecam Bielszy odcień śmierci. Warto.

39 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie do lektury :)
    Ja zdobędę tą książkę, to napewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, oby udało Ci się zdobyć tę książkę :)

      Usuń
  2. Tę książkę mam w planach od dawna, choć różne recenzje na jej temat czytałam, i dobre, i niedobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz podobne zamiłowanie do kryminałów jak ja, więc książka powinna przypaść Ci do gustu. Na pewno warto się przekonać :)

      Usuń
  3. Świetna książka. Do tej pory miło ją wspominam:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Również czytałam powyższą książkę i uważam ją za całkiem ciekawą lekturę, choć momentami nieco nużyły mnie niektóre opisy miejsc, bądź sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, może niektóre opisy były zbędne, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało :)

      Usuń
  5. Na książkę poluje od jakiegoś czasu. Mam na nią wielka ochotę. Moja tematyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że będziesz zadowolona, książka jest naprawdę niezła :)

      Usuń
  6. Hm. Nie czytuję tego gatunku książek, ale pomysł faktycznie ciekawy. :) Zaintrygowałaś mnie, może jednak przeczytam, jak wpadnie mi w ręce...? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj się skusić, bo warto. Może nawet przekonasz się do thrillerów i częściej będziesz sięgać po ten typ książek :)

      Usuń
  7. Słyszałam już o tej książce i ostrzyłam sobie na nią ząbki. Twoja recenzja dodatkowo pobudziła moją wyobraźnię i sprawiła, że nie mam już co do debiutu Miniera żadnych wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj warto warto :) Jak na debiut to książka naprawdę udana, mam nadzieję, że autor ponownie mnie zaskoczy.

      Usuń
  8. Brzmi ciekawie więc z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, książka jest bardzo wciągająca, zachęcam :)

      Usuń
  9. Nie moje klimaty, dlatego zdecydowanie pasuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie przepadasz za takimi klimatani, to nie będę namawiać :)

      Usuń
  10. Od kiedy tylko o niej usłyszałam, to wiedziałam, że muszę ją mieć. Twoja opinia tylko utwierdza mnie w tym postanowieniu !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja natknęłam się na parę opinii tej książki, ale jakoś nie zapadła mi w pamięć. Przypadkowo trafiłam na nią w bibliotece :)

      Usuń
  11. Byłam i nadal jestem zachwycona tą książką, właśnie ta atmosfera, to przejmujące zimno i makabryczne zabójstwa zrobiły na mnie wrażenie i zadziałały szczególnie mocno na moją wyobraźnię. Mam nadzieję, że autor w kolejnej powieści również zaprezentuje klasę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, właśnie ta mroźna atmosfera strachu jest sporym atutem, nawet te wszystkie skandynawskie klimaty nie zrobiły na mnie takiego wrażenia.

      Usuń
  12. O książce słyszałam dużo dobrego niemalże już od daty jej premiery, mam ją na liście książek do przeczytania i mam nadzieje, że wkrótce wpadnie mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lektura akurat na zimę, idealna aby schować się pod ciepłym kocem i z zapartym tchem śledzić akcję ;)

      Usuń
  13. Mam na półce od wakacji (efekt wymiany na LC), ale w tej chwili tę książkę pożyczyła ode mnie koleżanka, także przeczytam jak książka do mnie wróci. Cieszę się, że tak bardzo Ci się podobała i, że tak wysoko ją oceniłaś :) Musi być naprawdę dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak książka do Ciebie wróci i najdzie Cię ochota na nieco makabryczne klimaty, to nie zwlekaj. Jestem ciekawa, jakie będą Twoje wrażenia :)

      Usuń
  14. Bardzo, ale to bardzo chcę ją przeczytać! Mam nadzieję, że w końcu ją dorwę :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakie czas temu kupilem te ksiazke, ale jeszcze nie mialem okazji jej przeczytac... trzeba to nadrobic ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj trzeba trzeba, książka jest tego warta :D

      Usuń
  16. O, widzę,że czytasz krwawe wino ;-) Też ostatnio zakupiłam tą książkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyniosłam ją dzisiaj z biblioteki, bardzo dobrze się czyta :)

      Usuń
  17. Świetna recenzja :) O książce dużo słyszałam i z chęcią ją przeczytam skoro jest zaskakująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) a książkę polecam, jak tylko będziesz miała okazję, to nie zastanawiaj się :)

      Usuń
  18. Świetna okładka.. bardzo zachęcająca jak dla mnie (recenzja oczywiście też :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka idealnie pasuje do treści :)

      Usuń
  19. Zostałaś wyróżniona w Liebster Blog, zapraszam: http://kulinarne-podboje-szefowej.blogspot.com/2012/11/wyroznienie-liebster-blog.html Miłej zabawy:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zapraszam do wyróżnienia i zabawy: http://bibliotekamelanii.blogspot.com/2012/11/wyroznienie-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń