Tytuł oryginału: The Crucifix Killer
Tłumaczenie: Katarzyna Procner-Chlebowska
Stron: 423
Wydawnictwo: Sonia Draga
Krucyfiks to debiutancka powieść Chrisa Cartera i muszę
przyznać, że autor postawił sobie dość wysoką poprzeczkę, ponieważ jest to
naprawdę obiecujący i udany debiut. Co ciekawe, Carter z zawodu jest psychologiem
kryminalnym i skrupulatnie wykorzystał swoją wiedzę, ponieważ podczas lektury
można wychwycić wiele cennych i interesujących informacji z zakresu kryminologii
i profilowania, autor nawet udowadnia, jak wiele szczegółów może zdradzić mowa ciała. Bohater Krucyfiksa jest niczym Sherlock Holmes, fabuła wciąga, a rozwój akcji prowadzi do nieprzewidywalnego finału.
W opuszczonej chacie znaleziono zwłoki nagiej kobiety. Przed
śmiercią była torturowana, a na jej karku morderca zostawił swoją wizytówkę:
symbol podwójnego krzyża. Do sprawy przydzielono Roberta Huntera i jego nowego partnera. Śledztwo, które prowadzą, przypomina inne sprzed laty, jednak sprawca tamtych zabójstw został złapany i
stracony. Początkowo policja uważa, że mają do czynienia z
naśladowcą, lecz rozwój wypadków temu przeczy. Czyżby wcześniej skazano
niewłaściwego człowieka, a prawdziwy morderca nadal żyje i znowu zaczął
zabijać? Hunter otrzymuje telefon i słysząc znajomy głos zabójcy, jest pewien,
że koszmar się nie skończył. Czy morderca nadal pozostanie bezkarny?
Książka zawiera wszystko, co powinien mieć w sobie przyzwoity thriller. Trzyma w napięciu i intryguje już od pierwszych stron, ponieważ historia zaczyna się dość mocnym akcentem. Nie brakuje makabrycznych opisów morderstw, a w tej kwestii pomysłów bez wątpienia nie brakuje. Strzelanie w głowę, podrzynanie gardła, czy duszenie linką jest przestarzałe i niemodne. Czarny charakter przygotował dla swoich ofiar zupełnie inny rodzaj śmierci, która ma być karą i przysporzyć wiele cierpienia. Seryjny morderca? A jakże, przecież nie mogło zabraknąć psychopaty, który jest głuchy na błaganie o litość. Niełatwo odgadnąć, z kim tak naprawdę mamy do czynienia. Może to być fanatyk religijny przekonany, że wypełnia boską misję, albo inteligentny i wyrachowany człowiek, który ma po prostu makabryczne hobby. Dla zachowania równowagi musiał się znaleźć porządny stróż prawa i proszę bardzo, w lewym narożniku stoi Robert Hunter, błyskotliwy detektyw ze sporą wiedzą psychologiczną i całym zapleczem zakończonych sukcesem śledztw. Jak zakończy się ten pojedynek?
Krucyfiks to jeden z lepszych thrillerów, jakie ostatnio czytałam. Początek książki od razu skojarzył mi się z filmem Piła, ponieważ obie historie są w bardzo podobnych klimatach. Morderca w thrillerze Cartera ma wiele wspólnego z Jigsaw'em, oboje zapraszają do gry na swoich zasadach i nie brakuje im pomysłowości w mordowaniu, ale mają nieco inne motywy działania. Tutaj czas na drugie skojarzenie, tym razem z filmem Siedem, ponieważ ofiarami padają osoby, które, w mniemaniu mordercy, są grzesznikami i zasługują na karę. Chciałabym jednak zaznaczyć, że nie jest to żadna kalka wobec wymienionych wyżej produkcji. Autor wykorzystał podobne motywy, ale skonstruował nieprzewidywalną i przerażającą fabułę, która zapewnia spory dreszczyk emocji. Powieść dopracowana jest w każdym szczególe i trochę obawiałam się marnego zakończenia. Wiele dobrych kryminałów rozczarowuje kiepską końcówką, ale w przypadku Krucyfiksa ten zarzut nie ma racji bytu. Takiego rozwoju akcji się nie spodziewałam, kilka tropów dawało zupełnie mylne pojęcie, autor zaserwował nam naprawdę świetnie przemyślaną i zaskakującą intrygę.
Książka zawiera wszystko, co powinien mieć w sobie przyzwoity thriller. Trzyma w napięciu i intryguje już od pierwszych stron, ponieważ historia zaczyna się dość mocnym akcentem. Nie brakuje makabrycznych opisów morderstw, a w tej kwestii pomysłów bez wątpienia nie brakuje. Strzelanie w głowę, podrzynanie gardła, czy duszenie linką jest przestarzałe i niemodne. Czarny charakter przygotował dla swoich ofiar zupełnie inny rodzaj śmierci, która ma być karą i przysporzyć wiele cierpienia. Seryjny morderca? A jakże, przecież nie mogło zabraknąć psychopaty, który jest głuchy na błaganie o litość. Niełatwo odgadnąć, z kim tak naprawdę mamy do czynienia. Może to być fanatyk religijny przekonany, że wypełnia boską misję, albo inteligentny i wyrachowany człowiek, który ma po prostu makabryczne hobby. Dla zachowania równowagi musiał się znaleźć porządny stróż prawa i proszę bardzo, w lewym narożniku stoi Robert Hunter, błyskotliwy detektyw ze sporą wiedzą psychologiczną i całym zapleczem zakończonych sukcesem śledztw. Jak zakończy się ten pojedynek?
Krucyfiks to jeden z lepszych thrillerów, jakie ostatnio czytałam. Początek książki od razu skojarzył mi się z filmem Piła, ponieważ obie historie są w bardzo podobnych klimatach. Morderca w thrillerze Cartera ma wiele wspólnego z Jigsaw'em, oboje zapraszają do gry na swoich zasadach i nie brakuje im pomysłowości w mordowaniu, ale mają nieco inne motywy działania. Tutaj czas na drugie skojarzenie, tym razem z filmem Siedem, ponieważ ofiarami padają osoby, które, w mniemaniu mordercy, są grzesznikami i zasługują na karę. Chciałabym jednak zaznaczyć, że nie jest to żadna kalka wobec wymienionych wyżej produkcji. Autor wykorzystał podobne motywy, ale skonstruował nieprzewidywalną i przerażającą fabułę, która zapewnia spory dreszczyk emocji. Powieść dopracowana jest w każdym szczególe i trochę obawiałam się marnego zakończenia. Wiele dobrych kryminałów rozczarowuje kiepską końcówką, ale w przypadku Krucyfiksa ten zarzut nie ma racji bytu. Takiego rozwoju akcji się nie spodziewałam, kilka tropów dawało zupełnie mylne pojęcie, autor zaserwował nam naprawdę świetnie przemyślaną i zaskakującą intrygę.
Tak teraz myślę, chyba inaczej powinnam zacząć tę opinię,
aby wprowadzić w odpowiedni nastrój, więc niech to będzie jako parę słów podsumowania. Przez lata przeczytaliście mnóstwo książek, wśród
których znalazły się rewelacyjne lektury, a także takie, które wspominacie już
z mniejszych entuzjazmem. W księgarniach szukaliście fantastycznych opowieści
pełnych dziwnych stworów i legend, albo historii miłosnych, które wzruszają
sentymentalnym zakończeniem. W bibliotece pytaliście o książki historyczne,
albo o kolejny skandynawski kryminał. Jaką decyzję podejmiecie tym razem? Daję
Wam szansę, abyście dokonali wyboru. Świetny thriller trzymający w napięciu, albo
następna nudna i przewidywalna powieść. Wasz wybór.
Recenzja bierze udział w konkursie Syndykatu Zbrodni w Bibliotece





