niedziela, 17 marca 2013

Krucyfiks - Chris Carter



Tytuł oryginału: The Crucifix Killer
Tłumaczenie: Katarzyna Procner-Chlebowska
Stron: 423
Wydawnictwo: Sonia Draga


Krucyfiks to debiutancka powieść Chrisa Cartera i muszę przyznać, że autor postawił sobie dość wysoką poprzeczkę, ponieważ jest to naprawdę obiecujący i udany debiut. Co ciekawe, Carter z zawodu jest psychologiem kryminalnym i skrupulatnie wykorzystał swoją wiedzę, ponieważ podczas lektury można wychwycić wiele cennych i interesujących informacji z zakresu kryminologii i profilowania, autor nawet udowadnia, jak wiele szczegółów może zdradzić mowa ciała. Bohater Krucyfiksa jest niczym Sherlock Holmes, fabuła wciąga, a rozwój akcji prowadzi do nieprzewidywalnego finału.

W opuszczonej chacie znaleziono zwłoki nagiej kobiety. Przed śmiercią była torturowana, a na jej karku morderca zostawił swoją wizytówkę: symbol podwójnego krzyża. Do sprawy przydzielono Roberta Huntera i jego nowego partnera. Śledztwo, które prowadzą, przypomina inne sprzed laty, jednak sprawca tamtych zabójstw został złapany i stracony. Początkowo policja uważa, że mają do czynienia z naśladowcą, lecz rozwój wypadków temu przeczy. Czyżby wcześniej skazano niewłaściwego człowieka, a prawdziwy morderca nadal żyje i znowu zaczął zabijać? Hunter otrzymuje telefon i słysząc znajomy głos zabójcy, jest pewien, że koszmar się nie skończył. Czy morderca nadal pozostanie bezkarny?

Książka zawiera wszystko, co powinien mieć w sobie przyzwoity thriller. Trzyma w napięciu i intryguje już od pierwszych stron, ponieważ historia zaczyna się dość mocnym akcentem. Nie brakuje makabrycznych opisów morderstw, a w tej kwestii pomysłów bez wątpienia nie brakuje. Strzelanie w głowę, podrzynanie gardła, czy duszenie linką jest przestarzałe i niemodne. Czarny charakter przygotował dla swoich ofiar zupełnie inny rodzaj śmierci, która ma być karą i przysporzyć wiele cierpienia. Seryjny morderca? A jakże, przecież nie mogło zabraknąć psychopaty, który jest głuchy na błaganie o litość. Niełatwo odgadnąć, z kim tak naprawdę mamy do czynienia. Może to być fanatyk religijny przekonany, że wypełnia boską misję, albo inteligentny i wyrachowany człowiek, który ma po prostu makabryczne hobby. Dla zachowania równowagi musiał się znaleźć porządny stróż prawa i proszę bardzo, w lewym narożniku stoi Robert Hunter, błyskotliwy detektyw ze sporą wiedzą psychologiczną i całym zapleczem zakończonych sukcesem śledztw. Jak zakończy się ten pojedynek?

Krucyfiks to jeden z lepszych thrillerów, jakie ostatnio czytałam. Początek książki od razu skojarzył mi się z filmem Piła, ponieważ obie historie są w bardzo podobnych klimatach. Morderca w thrillerze Cartera ma wiele wspólnego z Jigsaw'em, oboje zapraszają do gry na swoich zasadach i nie brakuje im pomysłowości w mordowaniu, ale mają nieco inne motywy działania. Tutaj czas na drugie skojarzenie, tym razem z filmem Siedem, ponieważ ofiarami padają osoby, które, w mniemaniu mordercy, są grzesznikami i zasługują na karę. Chciałabym jednak zaznaczyć, że nie jest to żadna kalka wobec wymienionych wyżej produkcji. Autor wykorzystał podobne motywy, ale skonstruował nieprzewidywalną i przerażającą fabułę, która zapewnia spory dreszczyk emocji. Powieść dopracowana jest w każdym szczególe i trochę obawiałam się marnego zakończenia. Wiele dobrych kryminałów rozczarowuje kiepską końcówką, ale w przypadku Krucyfiksa ten zarzut nie ma racji bytu. Takiego rozwoju akcji się nie spodziewałam, kilka tropów dawało zupełnie mylne pojęcie, autor zaserwował  nam naprawdę świetnie przemyślaną i zaskakującą intrygę.

Tak teraz myślę, chyba inaczej powinnam zacząć tę opinię, aby wprowadzić w odpowiedni nastrój, więc niech to będzie jako parę słów podsumowania. Przez lata przeczytaliście mnóstwo książek, wśród których znalazły się rewelacyjne lektury, a także takie, które wspominacie już z mniejszych entuzjazmem. W księgarniach szukaliście fantastycznych opowieści pełnych dziwnych stworów i legend, albo historii miłosnych, które wzruszają sentymentalnym zakończeniem. W bibliotece pytaliście o książki historyczne, albo o kolejny skandynawski kryminał. Jaką decyzję podejmiecie tym razem? Daję Wam szansę, abyście dokonali wyboru. Świetny thriller trzymający w napięciu, albo następna nudna i przewidywalna powieść. Wasz wybór.

Recenzja bierze udział w konkursie Syndykatu Zbrodni w Bibliotece

piątek, 8 marca 2013

Milczenie owiec - Thomas Harris



Tytuł oryginału: The Silence of the Lambs
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Stron: 334
Wydawnictwo: Amber 


Jest ktoś, kto nie słyszał o kultowym Hannibalu Lecterze? Ten bohater wpisał w kanon i wiedzie prym wśród seryjnych morderców, budząc jednocześnie grozę i szacunek. Milczenie owiec to klasyka gatunku i miłośnicy thrillerów psychologicznych nie powinni poczuć się rozczarowani lekturą. Książka została przeniesiona na ekran i jeśli jeszcze nie znacie tej historii, to polecam najpierw zacząć od wersji papierowej, a potem dopiero obejrzeć film. W takiej kolejności wrażenia będą o niebo lepsze.

Clarice Starling, studentka Akademii w Quantico, zostaje wysłana do szpitala psychiatrycznego, aby porozmawiać z Hannibalem Lecterem. Doktor Lecter to wybitny psychiatra, który dopuścił się kilku makabrycznych morderstw i od paru lat przebywa w zamknięciu pod ścisłą kontrolą. Mężczyzna w pewnym stopniu pomaga Clarice rozwiązać sprawę fali zabójstw, których ofiarami padają młode kobiety. Buffalo Bill, jak został ochrzczony morderca, porywa dziewczyny z różnych zakątków, przez parę dni je przetrzymuje, następnie obdziera ze skóry, a ciała porzuca i zaraz szuka kolejnej kandydatki. Sprawa staje się jeszcze bardziej pilna, kiedy zostaje porwana córka pani senator, a Lecter wykorzystuje sytuację, zapewniając, że zna nazwisko mordercy.

O Milczeniu owiec już chyba wszystko zostało powiedziane i raczej nie dodam nic oryginalnego. Bez wątpienia na największą uwagę zasługuje postać Hannibala Lectera, który stał się już legendą. Autor wykreował jednego z najsłynniejszych, oczywiście z grona tych fikcyjnych, seryjnych morderców. Doktor Lecter to wyjątkowy i na swój sposób przerażający bohater, inteligentny, opanowany i diabelnie cierpliwy, a co najważniejsze z dość potwornym zacięciem względem swoich ofiar. Jego osobowość jest najbardziej intrygującym aspektem tej książki. Drugi morderca nie wzbudza już tego osobliwego respektu, chociaż nie można mu odmówić makabrycznej finezji w zbrodniczym działaniu. Warto jeszcze wspomnieć o Clarice Starling, która jest dopiero adeptką na agenta FBI. Jej rozmowy z Lecterem są ciekawym elementem powieści, nie tylko wnoszą istotne informacje o toczącym się śledztwie, ale zdradzają nieco szczegółów o samych bohaterach. Tak poza tym, to nie znalazłam jednoznacznej i zadowalającej odpowiedzi, dlaczego Hannibal wybrał akurat Starling na rozmówcę.

Akcja toczy się całkiem przyzwoicie, pojawiają się różne obiecujące tropy, ale sprawca jest znany już tak w połowie książki. Niektórzy mogą uznać to za wadę, ale Harris wyszedł z  tego obronną ręką, fabuła trzyma w napięciu, przede wszystkim za sprawą doktora Lectera. Interesującym akcentem był jeszcze opis nauki i szkolenia na agenta FBI, różnorodne zajęcia z kryminalistyki, psychologii, ciężkie treningi i praca w terenie, chociaż teraz, po dwudziestu latach, przypuszczalnie wygląda to nieco inaczej. Powieść niestety oceniam przez pryzmat filmu, który widziałam wcześniej. Ekranizacja jest bowiem rewelacyjna, a Anthony Hopkins w roli Hannibala to mistrzostwo, nic dziwnego, że dostał Oscara. Pokuszę się o stwierdzenie, że film jest ździebko lepszy od książki (a rzadko się zdarza, żeby ekranizacja robiła większe wrażenie), ale powieść oczywiście też warto przeczytać. Milczenie owiec to bardzo dobry thriller psychologiczny z ciekawą fabułą, nieszablonowymi bohaterami i makabrycznymi morderstwami. Polecam zarówno książkę, jak i film.

środa, 6 marca 2013

Tajemnica Noelle - Diane Chamberlain



Tytuł oryginału: The Midwife’s Confession
Tłumaczenie: Agnieszka Barbara Ciepłowska
Stron: 472
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka


Kilka razy spotkałam się z opinią, że książki Diane Chamberlain są w bardzo podobnym stylu, co powieści Jodi Picoult, którą notabene bardzo lubię. Właśnie dlatego zdecydowałam się zapoznać z twórczością pani Chamberlain i była to słuszna decyzja, ponieważ autorka potrafi zaintrygować poruszającą opowieścią i wpleść trochę kontrowersji. Tajemnica Noelle okazała się bardzo życiową historią z niemałym bagażem emocji, sekretami, problemami dnia codziennego i przyjaźnią naznaczoną poczuciem winy, ale jednocześnie szczerą miłością.

Emerson, Tara i Noelle to przyjaciółki, które znają się jeszcze od czasów studiów. Wydawałoby się, że nie mają przed sobą tajemnic, każda może liczyć na drugą i razem tworzą nierozerwalne trio. Wraz z samobójstwem Noelle to przekonanie legło w gruzach. Emerson i Tara nie mogły zrozumieć, co skłoniło przyjaciółkę do tak drastycznego kroku i obwiniały siebie, że nic wcześniej nie zauważyły. Dodatkowo Tara niedawno straciła męża, a teraz spada na nią kolejny cios. Ma w sobie jednak dość siły, aby wraz z Emerson porządkować rzeczy Noelle i gdy trafiają na wstrząsający list, postanawiają odkryć prawdę o śmierci przyjaciółki. Tym samym otworzyły puszkę Pandory, ponieważ sekret skrywany przez Noelle to dramat nie tylko jednej osoby, a odkrycie prawdy bezpowrotnie zmieni dotychczasowe życie.

Tematy poruszone w Tajemnicy Noelle to typowe wątki, które można znaleźć w każdej powieści obyczajowej, jednak autorka przedstawiła całą problematykę w nietuzinkowy sposób. Zaskakujące fakty wychodzą na jaw w trakcie małego śledztwa, które Em i Tara postanowiły wszcząć po samobójstwie ich przyjaciółki. Z każdą kolejną informację Noelle stawała się dla nich coraz bardziej odległa i obca, jakby na co dzień przybierała maskę i bała się dopuścić kogokolwiek do swoich myśli i uczuć. Na przykładzie tych trzech kobiet bardzo widoczna jest kwestia przyjaźni, radosnej i pełnej uśmiechów, ale chwilami też niełatwej i pełnej wyrzeczeń. Przyjaźni prawdziwej i wyjątkowej, w której każda ze stron jest gotowa do poświęceń. Gdzie jednak leży granica uszczęśliwiania drugiej osoby? Noelle przekroczyła tę linię, nie chcąc przysporzyć cierpień komuś bliskiemu, a może ze strachu o samą siebie. Jej postępek można zrozumieć, ale zaakceptowanie takiego zachowania już nie jest takie proste, a może i niemożliwe. Autorka wplata również inne wątki, które idealnie współgrają z całością. Wstrząsający sekret Noelle pośrednio łączy się z istotą macierzyństwa i tej kwestii pisarka także poświęca sporo uwagi. Ciekawym aspektem były trudności Tary w porozumiewaniu się z córką, która po śmierci ojca całkowicie odcięła się od matki. I jeszcze zupełnie inny obraz macierzyństwa na przykładzie Anny, która każdego dnia zmaga się z perspektywą, że jej dziecko umiera na białaczkę. Dodatkowo bohaterki zmierzają się również ze śmiercią bliskiej osoby, a każda żałobę przeżywa na swój sposób.

Jak widać poruszonych wątków jest dość sporo, ale wszystkie idealnie się ze sobą komponują i tworzą poruszającą historię. Każdy rozdział opisany jest z perspektywy innej bohaterki, co było dobrym posunięciem ze strony autorki. W żadnym wypadku nie powoduje to nieścisłości, pisarka w umiejętny sposób połączyła rozgrywające się wydarzenia ze stanem emocjonalnym każdej postaci. A emocji w tej powieści na pewno nie brakuje. Chamberlain potrafi pisać o uczuciach, bez wątpienia, a to w powieściach obyczajowych dość istotna kwestia. Kreacji bohaterów nie mogę niczego zarzucić, jest bardzo realistyczna, każda z postaci ma swoje wady, słabości, marzenia i przekonania. Historia jest w gruncie rzeczy przewidywalna, ale mimo to z niedowierzaniem i nutką niepokoju śledziłam rozwój akcji, książka jest bardzo wciągająca. Lektura dostarczyła mi niemało wrażeń i jestem miło zaskoczona Tajemnicą Noelle, to na pewno nie było moje jedyne spotkanie z twórczością Chamberlain.

niedziela, 3 marca 2013

Dziewczyna, która chciała się zemścić - Anders Roslund & Börge Hellström



Tytuł oryginału: Box 21
Tłumaczenie: Beata Walczak-Larsson
Stron: 463
Wydawnictwo: Albatros


Dziewczyna, która chciała się zemścić (jakaś larssonowska moda nadawania tytułów?) to kolejna pozycja spod znaku 'skandynawski kryminał'. Nie jest to jednak schematyczna powieść kryminalna jakich wiele, autorzy wykorzystali dość trudną tematykę i w książce można znaleźć wszystko, co najgorsze: przemoc, okrucieństwo, handel kobietami, narkotyki, śmierć.

Lydia przed trzema laty przyjechała do Szwecji przekonana, że czeka ją dochodowa praca. Zostaje sprzedana do domu publicznego, gdzie każdego dnia jest gwałcona, bita i upokarzana. Dziewczyna naraża się swojemu 'opiekunowi' i skatowana trafia do szpitala. Obiecuje sobie, że to się musi skończyć, że nigdy więcej nie dopuści do podobnej sytuacji. Układa plan, a w jego realizacji pomaga jej przyjaciółka, która dostarcza do szpitala broń i materiał wybuchowy. Lydia zamyka się w prosektorium i bierze zakładników, żądając tylko jednej rzeczy. Podaje nazwisko i domaga się, aby ta osoba pojawiła się tu jak najszybciej. Sprawę prowadzi Ewert Grens, policjant z dużym doświadczeniem, który jednocześnie zajmuje się śledztwem dotyczącym Langa, który dopiero wyszedł z więzienia i już zdążył popełnić kolejne przestępstwo. Grens pragnie się na nim zemścić, a osobiste pobudki nie pozwalają mu myśleć racjonalnie.

Dziewczyna, która chciała się zemścić nie jest typowym kryminałem ze zwłokami i inteligentnym śledczym, który umiejętnie prowadzi śledztwo, aż w końcu dzięki dedukcji i obciążającym dowodom łapie zwyrodniałego mordercę. Nie, w tej książce nie odnajdziemy podobnego schematu, wręcz przeciwnie. Nie ma zawiłej intrygi kryminalnej, winowajca jest znany od samego początku, rozwój akcji dość przewidywalny, policjant zajmujący się sprawą nie wzbudza sympatii, a zakończenie pozostawia pewien niesmak i niezadowolenie. Brzmi mało zachęcająco, prawda? Otóż pozory mogą mylić, już wyjaśniam. Historia nie opiera się wyłącznie na jednym wątku, mamy tu jakby trzy odrębne historie, ale to sytuacja Lydi jest głównym tematem, a reszta to tylko tło, aby nie było zbyt monotonnie. Tak naprawdę nie potrzeba zagadek i nieoczekiwanych zwrotów akcji, aby zaintrygować czytelnika. Książka i bez tego potrafi trzymać w napięciu i wywołać emocje, począwszy od współczucia, poprzez niedowierzanie, irytację, a kończąc na wzburzeniu. Sprawca całego zamieszania jest zarazem ofiarą i trudno kibicować policji, a prowadzący śledztwo okazał się po prostu łajdakiem. Strasznie mnie irytowała ta postać i nie mogę go nazwać bohaterem pozytywnym, kierował się swoim widzimisię, po drodze chyba zgubił sumienie, a chcąc być wierny swojemu przyjacielowi, spartolił robotę. W tym przypadku relacje dobry-zły okazują się dość dyskusyjne i nie można z emfazą powiedzieć, że morderca to wredna szuja i dobrze, że dostał za swoje.

Głównym motywem Dziewczyny, która chciała się zemścić jest handel ludźmi. Słyszy się historie, że młode dziewczyny wyjeżdżają za pracą wiedzione obietnicami, a kończą w jakieś melinie zmuszane do prostytucji. I taki obrazek jest właśnie przedstawiony w tej książce, dosadnie i brutalnie. Autorzy skrupulatnie się przygotowali do napisania powieści, wcześniej zaznajamiając się z rozmowami z wykorzystywanymi kobietami i przesłuchując protokoły z posiedzeń sądowych. Bohaterowie książki są oczywiście fikcyjni, ale sama historia nie jest wyssana z palca, Dziewczynę, która chciała się zemścić można potraktować w pewnym stopniu jako reportaż o handlu żywym towarem. Ten cały wątek sensacyjny był tłem, może nawet pretekstem, by przedstawić problem, o którym się nie mówi i z którym nie da się wygrać. Książka pokazuje, że ta machina cały czas jest napędzana i nie można tego zatrzymać. Polecam przeczytać posłowie, tam autorzy również sporo wyjaśniają.

Pojawia się też wątek narkomanii, wyraźnie widać, jak szybko narkotyki niszczą życie i to nie tylko osoby uzależnionej, ale również jej rodziny, która nie jest w stanie pomóc. Albo jeszcze wątek policjanta, który ma swoją obsesję i za wszelką cenę pragnie wsadzić za kratki człowieka, którego oskarża o swoją osobistą tragedię. Bez wątpienia to jednak handel ludźmi robi tu największe wrażenie. Na pewno nie warto się kierować porównaniami do Larssona, czy Mankella i jeśli liczycie na kryminalne zagadki i tym podobne szmery-bajery, to możecie się poczuć rozczarowani. Dziewczyna, która chciała się zemścić to bardzo sugestywna, pełna realizmu historia o młodych dziewczynach, których marzenia o lepszym życiu pryskają, jak tylko zamkną się za nimi drzwi burdelu. Trudno ocenić książkę w kategorii dobra-kiepska, ale na pewno daje do myślenia.