![]() |
Pogromca lwów, Camilla Läckberg stron: 428, wydawnictwo: Czarna Owca |
Pogromca lwów to już dziewiąta część kryminalnej serii autorstwa Camilii Läckberg. Rzecz dzieje się w szwedzkiej mieścinie, gdzie trwa mroźna zima i jak to w skandynawskich kryminałach bywa – taka aura bardzo sprzyja tragediom i tajemniczym morderstwom. W Fjällbece komendantem policji jest mało rozgarnięty i komicznie irytujący Bertil, który przekonany o swoim wyjątkowym zmyśle detektywistycznym i nadzwyczajnych umiejętnościach przywódczych nie dostrzega, że tak naprawdę jest traktowany jak nieznośne dziecko. W rzeczywistości to Patrik Hedström dzierży władzę i jest odpowiedzialny za prowadzenie śledztwa. Najnowsza sprawa, z którą muszą się zmierzyć policjanci, to wypadek Victorii, młodej dziewczyny, która kilka miesięcy wcześniej zaginęła.
Jak to u Läckberg w zwyczaju,
akcja powieści biegnie dwutorowo. Trwa dochodzenie w sprawie Victorii, która
została poddana makabrycznym torturom. Drugi wątek dotyczy Laili, która
odsiaduje wyrok w więzieniu za zamordowanie męża, pojawiają się również
retrospekcje dotyczące jej przeszłości, które są wskazówką do rozwiązania
rodzinnej tajemnicy. Läckberg zgrabnie lawiruje pomiędzy tymi kwestami,
wplatając również sporo elementów obyczajowych. Jeśli chodzi o warstwę
kryminalną, to intryga jest całkiem nieźle skonstruowana, chociaż w pewnym
momencie autorce wymsknęło się trochę za dużo, co pozwoliło mi domyśleć się części
rozwiązania. Intryga intrygą, ale pisarka nie zapomina o swoich bohaterach,
opisując ich życie, w którym nie brakuje smutków, radości i prozaicznych
problemów.
Całość wypada przyzwoicie, jest zbrodnia,
fabułę ubarwia zagadka z przeszłości, a wątek obyczajowy odgrywa nie mniej istotną rolę, co też znajdzie swoich zwolenników, jak i przeciwników. Mnie to nie przeszkadzało, bo lubię tę serię i fajnie było wrócić do tego szwedzkiego miasteczka i ponownie spotkać się z bohaterami, którzy są jak starzy znajomi. Wielkiego
zaskoczenia może zabrakło, bo u Läckberg da się wyłapać pewien schemat, ale
książkę ogólnie dobrze się czyta. Podsumowując, Pogromca lwów to całkiem niezłe czytadło, które łączy w sobie kryminalną zagadkę z rozbudowaną warstwą obyczajową.
Byłam kiedyś zainteresowana tą serią, ale ktoś mnie skutecznie odstraszył od powieści pani Lackberg. Chociaż może kiedyś się jednak przekonam. Właściwie martwi mnie trochę tylko ta obyczajowość, bo jednak sięgając po kryminał mam ochotę na kryminał, a obyczajówek nie czytam prawie wogóle.
OdpowiedzUsuńU Läckberg wątek obyczajowy jest rozwinięty, ale warstwa kryminalna na tym nie traci, fabuła jest przemyślana i ciekawa. Według mnie autorka znalazła równowagę między tymi dwoma aspektami, umiejętnie je łącząc. Może warto zaryzykować, a nuż książka pozytywnie Cię zaskoczy. :)
UsuńDo tej pory przeczytałam jedną książkę tej pisarki,,,jednak gatunkowo ta pisarka nie pisze w moich klimatach, więc raczej się nie skusze.
OdpowiedzUsuńWłaśnie niedawno skończyłam czytać, określiłabym ją jako pośrednią między najlepszymi a najsłabszymi książkami Lackberg. Bardzo dobrze mi się ją czytało, ale części intrygi domyśliłam się gdzieś w połowie;)
OdpowiedzUsuńTo mamy bardzo podobne wrażenia, też domyśliłam się części, ale i tak dobrze mi się czytało. :)
UsuńNie znam tej serii i pewnie w najbliższym czasie nie poznam ;)
OdpowiedzUsuńA ja jeszcze nie znam żadnej części z tej serii. Muszę nadrobić te zaległości.
OdpowiedzUsuńAż głupio się przyznać, ale nie czytałam żadnej książki autorki :(
OdpowiedzUsuńLubię powieści Lackberg i traktuję je właśnie jako takie kryminalne czytadła, w których ważna jest też warstwa obyczajowa. Jeszcze kilka książek dzieli mnie od "Pogromcy lwów", ale z pewnością i po tę historię sięgnę :)
OdpowiedzUsuńTa pozycja czeka na mnie w biblioteczce... Już mam ochotę ją "zagarnąć", ale powstrzymuje mnie fakt, że może poszperam jeszcze w bibliotece w poszukiwaniu wcześniejszych części, by choć trochę zachować chronologię zdarzeń, które właściwie nieco (lub tylko) istotne są w odniesieniu do życia osobistego stałych bohaterów :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPrawda, jeśli chodzi o losy bohaterów (przede wszystkim mam tu na myśli wątek Anny, czy też Martina), to chronologia jest dość istotna, więc jak tylko masz okazję, to sięgnij najpierw po wcześniejsze tomy. :)
UsuńMam dokładnie takie samo zdanie na temat "Pogromcy lwów" :) Niby książka przeciętna, ale czyta się, jak to Lackberg, bardzo dobrze.
OdpowiedzUsuńJeszcze nie czytałam, ale na pewno przeczytam, cała seria bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńPoluję na nią! Ale najpierw muszę nadrobić zaległości z poprzednimi tomami;)
OdpowiedzUsuńNie da się przeczytać wszystkich. Panią Lackberg mam w planach od dawna (zresztą nie tylko ją) ale plany czytelnicze sięgają najbliższych miesięcy i nie ma miejsca :(
OdpowiedzUsuńOd paru miesięcy mam niesamowitą ochotę na dobry, mocny kryminał, czekam na Bondę w długiej bibliotecznej kolejce. Lackberg nie znam, nie wiem czemu kojarzy mi się z mało dynamiczną fabułą.
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że ogólnie skandynawskie kryminały mają nieco inne tempo niż te np. amerykańskie. U Lackberg nie ma dużego dynamizmu, ale na pewno nie jest nudno, akcja wartko się toczy. Mnie ta seria przypadła do gustu. :)
UsuńA jeśli chodzi o Bondę, to czeka się świetna lektura.